piątek, 25 lipca 2014

Rozdział 13 cz. 1

(Caroline)
*Rano*
Byłam tak bardzo rozbita. Z jednej strony Justin, z drugiej Harry. Na obydwóch mi w jakiś sposób mi zależało, jeszcze nie wiem w jaki, ale się dowiem. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobic. Na nic nie miałam ochoty, chciałabym przeleżec w łóżku cały, pieprzony dzień, ale nie ktoś musiał mi przerwac moje marzenia. W sumie nie ktoś bo wiedziałam, że to Justin, miał przyjsc to przyszedł. Wyczołgałam się spod cieplutkiej kołderki i skierowałam się do drzwi. Byłam w samej bieliźnie, ale miałam to gdzieś, on i tak długo tu nie zabawi, bo aktualnie nie mam ochoty na nic, tym bardziej na rozmowę z nim. Otworzyłam drzwi, poszedł chcąc mnie przytulic, ale ja zrobiłam krok w tył. Był zdziwiony i to bardzo, ale cóż nie chce udawac, że wszystko jest okej, bo tak nie jest.
- Mogę wejśc?
- Właściwie to nie.- odparłam sucho, nie patrząc mu w oczy.
- Jak to nie?!- odparł, zaczynając się denerwowac. Nie za dobrze.
- J-ja ..
- Co ty do chuja?!- wkurwił się.
- N-nie m-moge.. - zaczęłam się jąkac. Justin bez słowa zrobił krok w moją stronę, jego oczy były czarne. Już nie raz widziałam go w takim stanie, nie kończyło się to wtedy dla mnie za dobrze. Chciało mi się płakac, ale starałam się nie pokazac jak bardzo mnie przeraża. Był tak bardzo zły. Uniósł swoją lewą rękę na wysokośc mojego policzka, odruchowo zamknęłam oczy przygotowując się na ból, który miał nadejśc. Jednak nic takiego się nie stało, on po prostu przejechał swoimi smukłymi palcami po moim policzku. Otworzyłam oczy, a on niespodziewanie wymierzył mi pierwszy cios w twarz z otwartej ręki. Pierwsze łzy zaczęły spływac po mojej twarzy, a za nimi następne i następne. Niestety na jednym uderzeniu się nie skończyło. Justin popchnął mnie, przez co upadłam, łzy dalej spływały po mojej obolałej twarzy.
 -Ty pieprzona kłamliwa suko!-kolejne uderzenie, tym razem w brzuch. Przez chwilę nie mogłam złapac powietrza. Jednak on się tym nie przejął, wymierzał kolejne ciosy w twarz, brzuch, klatkę piersiową. Płakałam i prosiłam go żeby przestał, ból był nie do zniesienia. Nie miałam siły się bronic, byłam taka słaba. Zaczęło mi się robic ciemno przed oczami. Justin dalej okładał mnie pięściami, krzycząc teraz nie zrozumiałe dla mnie słowa. Jego głos był coraz dalej, prawie nie czułam jego uderzeń. Powieki zaczęły mi opadac i nagle ciemnośc.
Obudziłam się i słyszałam pikanie jakiejś maszyny, jestem w szpitalu, co się stało? A no tak Justin. Niekontrolowane łzy spłynęły po mojej twarzy. Wszystko mnie bolało, szczególnie głowa i brzuch. Ktoś trzymał moją rękę w pierwszej chwili bałam się tam spojrzec,
bo od razu przyszło mi na myśl, że to Justin, a naprawdę nie chce go teraz oglądac. Odwróciłam głowę i zobaczyłam kogoś kogo najmniej się tutaj spodziewałam. Już prędzej myślałam, że może to Harry, ale się myliłam.........


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak o to i jest rozdział 13 cz.1 Jak myślicie kto przywiózł Caroline do szpitala i kto z nią siedzi? Spodziewaliście się takiego obrotu spraw? Jak myślicie czemu Justin tak zareagował?
Wyrażajcie swoją opinie w komentarzach. Druga częsc tego rozdziału jest już napisana, dodam ją jak będą chociaż 3 komentarze .  




wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 12

(Harry)

Położyłem ją lekko na kanapie, dalej całując. Nasze ubrania znikały bardzo szybko. Po chwili zostaliśmy w samej bieliźnie. Dalsze rozbieranie, przerwał nam dzwonek do drzwi. Jęknąłem w niezadowoleniu. Caroline burknęła pod nosem ciche "kurwa" i wstała zgarniając po drodze z podłogi moją koszulkę. To było dziwne, ale nie miałem nic przeciwko. Carls otworzyła, niestety nie mogłem usłyszec kto nam przerwał, ponieważ wyszła za drzwi.
(Caroline)
Boże, co ja wyprawiam. Prawie się nie znamy, a już lądujemy w łóżku. Trochę jak dziwka.
Nie myśl teraz o tym, skup się na tym co się teraz dzieje. Jak on wspaniale całuje. Zostaliśmy w samej bieliźnie, już miałam pozbyc się swojego stanika, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Harry jęknął w niezadowoleniu, ja wstałam i wymamrotałam ciche "kurwa",po drodze wzięłam  z podłogi koszulkę Harrego i ją założyłam. Otworzyłam drzwi i jak tylko zobaczyłam osobę stojącą przede mną, wyszłam szybko zamykając za sobą.
- C-co ty tu robisz? - wymamrotałam.
- Przyszedłem cię przeprosic, ale chyba nie w porę.
- Jest okej, właśnie kładłam się spac. - skłamałam.
- Czyja to koszulka?-rzucił oskarżycielsko.
- Moja. Justin, właśnie kładłam się spac, po prostu w takiej mi wygodniej.
- Nie kłam. Czyja. to. koszulka.? - oddzielił każde słowo w złości.
- Nie kłamię, jest moja.- spuściłam szybko wzrok. Kurwa.
- Och doprawdy? Więc może wpuścisz mnie do środka i porozmawiamy o dzisiejszym dniu?-  zapytał z przekąsem.
- Ja...ja... ja już jestem zmęczona, na prawdę, ten dzień był męczący, chcę się położyc.
- Więc może mógłbym położyc się z tobą, na prawdę nie chce mi się wracac do hotelu, jak mogę zostac z tobą.
- W-w-właściwie to nie możesz, bo mamy dzisiaj z Tay babski wieczór i..i...i..i...
- Ja pierdole!-wydarł się na mnie.- Po chuj mnie kłamiesz?! Powiedz wprost z kim się puszczasz! Powiedz, że przyleciałem tu na marne.- ostatnie zdanie wyszeptał. Oczy mu się zaszkliły. Odwrócił się z zamiarem odejścia, ale złapałam go za rękę i pociągnęłam w swoją stronę.
- Przepraszam, tak bardzo przepraszam, t-t-to tak jakoś wyszło, do niczego nie doszło, j-ja po prostu, nie wiem co się ze mną stało. Przepraszam.- Przytuliłam się do niego mocno i łzy same pociekły mi po polikach.
- Nic się nie stało, kochanie, nie płacz. Ja po prostu poniosło mnie, nie okłamuj mnie więcej. Na pewno do niczego nie doszło?
- Nie doszło.- powiedziałam zgodnie z prawdą, patrząc prosto w jego śliczne, brązowe tęczówki. Uśmiechnął się lekko, po czym nachylił się i dał mi całusa w czoło.
- Przyjdę do ciebie jutro rano, porozmawiamy.- Pokiwałam głową na tak. Uśmiechnął się i odszedł. Wytarłam częściowo zaschnięte łzy i odwróciłam się w stronę drzwi otwierając je. Wchodząc do salonu zauważyłam Harrego siedzącego na kanapie bez koszulki.
- To ja już może pójdę.- wymamrotał wstając. Ściągnęłam jego koszulkę i mu ją podałam bez słowa. Założył ją sprawnie.- To do kiedyś tam, narazie.
-Pa.-wyszeptałam. I wyszedł, zostałam sama.
Ubrałam się w czyste ciuchy i poszłam do kuchni w celu zaparzenia sobie jakiejś herbaty. Siedziałam z kubkiem gorącego napoju na blacie kuchennym i myślałam. Co ja myślałam, że co ,że prześpię się z Harrym i będzie tak jakby się nic nie stało? Głupia jestem i tyle. A Justin przyleciał tu do mnie, po mnie. Ale czy on mnie kocha? Czy ja kocham jego? Nie wiem. Mam kompletną pustkę w głowie jak o tym pomyśle. Dzwonek do drzwi. Znowu. Zeskoczyłam z blatu i poszłam otworzyc. Przede mną stał zdyszany Harry, nie dopuszczając mnie do słowa, mocno mnie pocałował.
- Nie wiem co ty ze mną robisz, ale nie rób tego więcej...- wyszeptał, patrząc się prosto w moje oczy i odszedł.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Jestem tego świadoma, ze rozdział jest do dupy. Ale na prawde się starałam, pisałam go ponad 3 godziny dzisiaj.
PS. proszę o chociaż jedno słowo na dole :3
PS2. Zapraszam na nowego bloga < littlefun-fanfiction.blogspot.com > prolog już dodany. Jutro pojawi się pierwszy rozdział.
Hej witajcie, wiem ze dlugo mnie tu nie bylo, nie mam pomyslu na dalsza czesc tego bloga. Jednak założyłam nowego bloga. Pomysl na niego chodzil mi juz od jakiegos czasu po glowie. Mam nadzieje ze wam sie spodoba. Prolog juz dodany. http://littlefun-fanfiction.blogspot.com/
PS z tym opowiadaniem bede sie jeszcze starala cos zrobic, jednak jesli mi sie nie uda blog ten zostanie usunięty:(