(Caroline)
*Rano*
Byłam tak bardzo rozbita. Z jednej strony Justin, z drugiej Harry. Na obydwóch mi w jakiś sposób mi zależało, jeszcze nie wiem w jaki, ale się dowiem. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobic. Na nic nie miałam ochoty, chciałabym przeleżec w łóżku cały, pieprzony dzień, ale nie ktoś musiał mi przerwac moje marzenia. W sumie nie ktoś bo wiedziałam, że to Justin, miał przyjsc to przyszedł. Wyczołgałam się spod cieplutkiej kołderki i skierowałam się do drzwi. Byłam w samej bieliźnie, ale miałam to gdzieś, on i tak długo tu nie zabawi, bo aktualnie nie mam ochoty na nic, tym bardziej na rozmowę z nim. Otworzyłam drzwi, poszedł chcąc mnie przytulic, ale ja zrobiłam krok w tył. Był zdziwiony i to bardzo, ale cóż nie chce udawac, że wszystko jest okej, bo tak nie jest.
- Mogę wejśc?
- Właściwie to nie.- odparłam sucho, nie patrząc mu w oczy.
- Jak to nie?!- odparł, zaczynając się denerwowac. Nie za dobrze.
- J-ja ..
- Co ty do chuja?!- wkurwił się.
- N-nie m-moge.. - zaczęłam się jąkac. Justin bez słowa zrobił krok w moją stronę, jego oczy były czarne. Już nie raz widziałam go w takim stanie, nie kończyło się to wtedy dla mnie za dobrze. Chciało mi się płakac, ale starałam się nie pokazac jak bardzo mnie przeraża. Był tak bardzo zły. Uniósł swoją lewą rękę na wysokośc mojego policzka, odruchowo zamknęłam oczy przygotowując się na ból, który miał nadejśc. Jednak nic takiego się nie stało, on po prostu przejechał swoimi smukłymi palcami po moim policzku. Otworzyłam oczy, a on niespodziewanie wymierzył mi pierwszy cios w twarz z otwartej ręki. Pierwsze łzy zaczęły spływac po mojej twarzy, a za nimi następne i następne. Niestety na jednym uderzeniu się nie skończyło. Justin popchnął mnie, przez co upadłam, łzy dalej spływały po mojej obolałej twarzy.
-Ty pieprzona kłamliwa suko!-kolejne uderzenie, tym razem w brzuch. Przez chwilę nie mogłam złapac powietrza. Jednak on się tym nie przejął, wymierzał kolejne ciosy w twarz, brzuch, klatkę piersiową. Płakałam i prosiłam go żeby przestał, ból był nie do zniesienia. Nie miałam siły się bronic, byłam taka słaba. Zaczęło mi się robic ciemno przed oczami. Justin dalej okładał mnie pięściami, krzycząc teraz nie zrozumiałe dla mnie słowa. Jego głos był coraz dalej, prawie nie czułam jego uderzeń. Powieki zaczęły mi opadac i nagle ciemnośc.
Obudziłam się i słyszałam pikanie jakiejś maszyny, jestem w szpitalu, co się stało? A no tak Justin. Niekontrolowane łzy spłynęły po mojej twarzy. Wszystko mnie bolało, szczególnie głowa i brzuch. Ktoś trzymał moją rękę w pierwszej chwili bałam się tam spojrzec,
bo od razu przyszło mi na myśl, że to Justin, a naprawdę nie chce go teraz oglądac. Odwróciłam głowę i zobaczyłam kogoś kogo najmniej się tutaj spodziewałam. Już prędzej myślałam, że może to Harry, ale się myliłam.........
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak o to i jest rozdział 13 cz.1 Jak myślicie kto przywiózł Caroline do szpitala i kto z nią siedzi? Spodziewaliście się takiego obrotu spraw? Jak myślicie czemu Justin tak zareagował?
Wyrażajcie swoją opinie w komentarzach. Druga częsc tego rozdziału jest już napisana, dodam ją jak będą chociaż 3 komentarze .
*Rano*
Byłam tak bardzo rozbita. Z jednej strony Justin, z drugiej Harry. Na obydwóch mi w jakiś sposób mi zależało, jeszcze nie wiem w jaki, ale się dowiem. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobic. Na nic nie miałam ochoty, chciałabym przeleżec w łóżku cały, pieprzony dzień, ale nie ktoś musiał mi przerwac moje marzenia. W sumie nie ktoś bo wiedziałam, że to Justin, miał przyjsc to przyszedł. Wyczołgałam się spod cieplutkiej kołderki i skierowałam się do drzwi. Byłam w samej bieliźnie, ale miałam to gdzieś, on i tak długo tu nie zabawi, bo aktualnie nie mam ochoty na nic, tym bardziej na rozmowę z nim. Otworzyłam drzwi, poszedł chcąc mnie przytulic, ale ja zrobiłam krok w tył. Był zdziwiony i to bardzo, ale cóż nie chce udawac, że wszystko jest okej, bo tak nie jest.
- Mogę wejśc?
- Właściwie to nie.- odparłam sucho, nie patrząc mu w oczy.- Jak to nie?!- odparł, zaczynając się denerwowac. Nie za dobrze.
- J-ja ..
- Co ty do chuja?!- wkurwił się.
- N-nie m-moge.. - zaczęłam się jąkac. Justin bez słowa zrobił krok w moją stronę, jego oczy były czarne. Już nie raz widziałam go w takim stanie, nie kończyło się to wtedy dla mnie za dobrze. Chciało mi się płakac, ale starałam się nie pokazac jak bardzo mnie przeraża. Był tak bardzo zły. Uniósł swoją lewą rękę na wysokośc mojego policzka, odruchowo zamknęłam oczy przygotowując się na ból, który miał nadejśc. Jednak nic takiego się nie stało, on po prostu przejechał swoimi smukłymi palcami po moim policzku. Otworzyłam oczy, a on niespodziewanie wymierzył mi pierwszy cios w twarz z otwartej ręki. Pierwsze łzy zaczęły spływac po mojej twarzy, a za nimi następne i następne. Niestety na jednym uderzeniu się nie skończyło. Justin popchnął mnie, przez co upadłam, łzy dalej spływały po mojej obolałej twarzy.
-Ty pieprzona kłamliwa suko!-kolejne uderzenie, tym razem w brzuch. Przez chwilę nie mogłam złapac powietrza. Jednak on się tym nie przejął, wymierzał kolejne ciosy w twarz, brzuch, klatkę piersiową. Płakałam i prosiłam go żeby przestał, ból był nie do zniesienia. Nie miałam siły się bronic, byłam taka słaba. Zaczęło mi się robic ciemno przed oczami. Justin dalej okładał mnie pięściami, krzycząc teraz nie zrozumiałe dla mnie słowa. Jego głos był coraz dalej, prawie nie czułam jego uderzeń. Powieki zaczęły mi opadac i nagle ciemnośc.Obudziłam się i słyszałam pikanie jakiejś maszyny, jestem w szpitalu, co się stało? A no tak Justin. Niekontrolowane łzy spłynęły po mojej twarzy. Wszystko mnie bolało, szczególnie głowa i brzuch. Ktoś trzymał moją rękę w pierwszej chwili bałam się tam spojrzec,
bo od razu przyszło mi na myśl, że to Justin, a naprawdę nie chce go teraz oglądac. Odwróciłam głowę i zobaczyłam kogoś kogo najmniej się tutaj spodziewałam. Już prędzej myślałam, że może to Harry, ale się myliłam.........
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak o to i jest rozdział 13 cz.1 Jak myślicie kto przywiózł Caroline do szpitala i kto z nią siedzi? Spodziewaliście się takiego obrotu spraw? Jak myślicie czemu Justin tak zareagował?
Wyrażajcie swoją opinie w komentarzach. Druga częsc tego rozdziału jest już napisana, dodam ją jak będą chociaż 3 komentarze .



