niedziela, 30 marca 2014

Prośba

Następny rozdział dodam jak bedzie min 3 kom, wyświetlenia są, jednak komentarzy brak, są one bardzo motywujące, proszę o postawienie zwyczajnej "." tylko tyle. Dla was to chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy. :) 

piątek, 28 marca 2014

Rozdział 8

(Caroline)

- Tak, słucham?
- Czesc Carla, co tak oficjalnie?-powiedział ktoś z nutą rozbawienia w głosie.
- Kto mówi?
- Nie poznajesz to ja Justin.
- O mój Boże Juss, tyle czasu minęło. Coś się stało, że dzwonisz?
- Czemu miałoby się od razu coś stac, dzwonię bo jestem akurat w Londynie i chciałbym się spotkac z moją piękną koleżanką.- Zaśmiałam się głośno na te słowa.
- Dobra, dobra już nie czaruj. Kiedy?Gdzie?O której?
- Jutro o 15 będę u ciebie, pasuje?
- Pasuje.
- No to się cieszę, to do jutra mała.
- Do jutra i wcale nie jestem mała.- Zaśmiał się.
- No dobra to do zobaczenia DUŻA.- powiedział podkreślając to słowo.
- Paaaaa.
Dobra czas najwyższy iśc się w końcu wykąpac. Po kąpieli, czysta i pachnąca, ale i masakrycznie zmęczona, opadłam na łóżko i zasnęłam.
****Następnego dnia****
Znowu obudziło mnie walenie do drzwi. Ja pierdole, kto to może byc, matka ma klucze, a po za tym jest już jasno i wątpię żeby wróciła o tej godzinie dopiero do domu. Przechodząc przez salon krzyknęłam: CHWILA!. W samych majtkach i koszulce otworzyłam drzwi.
- Mamo?
- Cicho głowa mi pęka.
- Gdzie byłaś całą noc, martwiłam się!
- Byłam odwiedzic Caroline, ponieważ przyszedł twój chłopak i nie chciałam wam przeszkadzac.-wypowiadając to uśmiechnęła się i poruszyła jednoznacznie brwiami.- A wracając do tematu, czemu nie powiedziałaś mi że nie jesteś już z Joshem?
-Czekaj, czekaj, czekaj..yyy...  po pierwsze nie jestem z Harrym, po drugie nie miałam nawet okazji ci powiedziec. A po trzecie o 15 przychodzi Justin i jakbyś mogła wyjśc tak pozwiedzac na 2 albo 3 godz. To naprawdę dla mnie ważne, proszęęęęę.- Właśnie Harry, dzisiaj miałam się z nim spotkac, muszę jak najszybciej do niego zadzwonic.
- Co ja z tobą mam, ale cóż zgadzam się, przed 15 uciekam.
- Dziękuje mamo.
- Nie ma za co, a po za tym zwiedzanie mi się przyda, dawno nie byłam w Londynie.To może idź się kochanie ogarnij, a ja zrobię ci śniadanie bo już 14;30, a na pewno jeszcze nic nie jadłaś, znając ciebie pewnie nie dawno wstałaś.- Nic już nie odpowiedziałam, tylko jak najszybciej poszłam do swojej sypialni i wzięłam telefon i wybrałam nr Harrego.
-Halo?- powiedział ospałym, zachrypniętym głosem.
- Heeej Harry, tu Caroline.
- Hej, coś się stało, brzmisz tak jakoś dziwnie.- Kurwa. Ma mnie, jak się stresuje to od razu można poznac to po moim głosie.
-Nieeee, no w sumie to tak, bo...- westchnęłam.- chodzi o to nasze dzisiejsze spotkanie, ja-ja nie mogę, wypadło mi coś strasznie ważnego i ja..- przerwał mi.
- Nic się nie stało, możemy zawsze umówic się kiedy indziej.-powiedział jakby przygaszony?Nieeeeee, wydawało mi się.
- Na prawdę przepraszam, ale w Londynie jest mój stary , dobry znajomy i dawno się nie widzieliśmy. Przepraszam Harry, mam nadzieję, że się nie gniewasz?
-Oczywiście,że nie. Na ciebie bym nie mógł... skarbie.-powiedział i się zaśmiał.
- Ooooo dziękuję,że mi przypomniałeś, jak cię tylko spotkam to zabije, zabije na miejscu.
-Oj, skarbie nie gniewaj się, a po za tym nie zrobiłabyś tego światu, wiesz ile milionów osób by cierpiało?
- Nie, ale z chęcią się dowiem.Dobra ja muszę już kończyc. Papa.
- Spoko. To może jutro wyjdziemy na jakąś kolacje?
- W sumie czemu nie, to jutro o 19?
- Pasuje. To do jutra.
-Paaa.
Jak oparzona wskoczyłam do łazienki i odprawiłam poranną toaletę, potem szybko do garderoby i już byłam gotowa. Weszłam do kuchni, na stole leżał tylko talerz z kanapkami i sok pomarańczowy. Pewnie już wyszła- pomyślałam. Odechciało mi się jeśc, skierowałam się do salonu i położyłam się wygodnie na sofie, zaraz przyjdzie ON obiekt moich westchnień kiedy byłam młodsza, co prawda byliśmy parę miesięcy razem, ale ja musiałam wyjechac, później on był z Sel i tak to się jakoś ułożyło. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk pukania. Wstałam, skierowałam sie w stronę drzwi, po drodze sprawdzając w lustrze jak wyglądam, nie było najgorzej. Otworzyłam,a  on bez żadnego słowa , tak po prostu przyparł mnie do ściany i wpił się w moje usta. Jak najszybciej się otrząsnęłam z szoku i oddałam pocałunek z taką samą pasją. Gdy już brakowało nam tchu, odsunął się ode mnie, oblizał wargi i powiedział.
- Właśnie tego brakowało mi przez trzy pieprzone lata.................

niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 7

(Caroline)

-Harry? Co ty tu robisz?- byłam trochę zirytowana, że siedzi tu sam, a moja matka pewnie śpi.
-Ja...ja przyszedłem cię odwiedzic i ciebie nie było i twoja mama pozwoliła mi na ciebie poczekac.
-Och, okej, a gdzie ona teraz jest?
-Wyszła, wcześniej mówiąc o tobie parę rzeczy.- mówi,  uśmiechając się.
-To co powiedziała to pewnie nie prawda..-mówię ze smutkiem, mam ochotę się rozpłakac , ale nie moge, nie przy nim, z trudem powstrzymuję cisnące mi się do oczu łzy.- Przepraszam Harry , ale czy moglibyśmy się spotkac w inny dzień, albo jutro?-pytam lekko się uśmiechając.
-Okej, jutro o 15, kawa?- kiwam tylko głową w potwierdzeniu.- Pamiętaj ze mną możesz zawsze porozmawiac i na każdy temat.- mówi i mnie przytula, tak jakby na potwierdzenie swoich słów. Gdy tak stoimy przytuleni do siebie ktoś dzwoni do drzwi, niechętnie odrywam się od Harrego i idę otworzyc. Przed drzwiami stoi nie kto inny jak Taylor. No to się zacznie.- pomyślałam. Harry jak ją zobaczył wziął tylko kurtkę w rękę , nachylił się i pocałował mnie w policzek, i rzucił ciche:- Do jutra skarbie.
I wyszedł, zostawiając mnie z ogromem pytań od Tay. Co ja jej powiem o boże, ale mu się oberwie jutro ma to jak w banku.
-Jednak cię coś z nim łączy, Carla mogłaś mi powiedziec, przecież bym zrozumiała, nam nie wyszło , ale wy możecie spróbowac, nic wam nie stoi na przeszkodzie. Od kiedy to trwa?
- CO?! Tay ogarnij się między mną a nim nic nie ma, bynajmniej z mojej strony, my się nawet nie znamy. No byliśmy na kawie, tak przytuliłam go pod Starbucksem, tak mieliśmy razem sesje,a le nic po za tym, zero. Rozumiesz?!
-Tak, aaaaa co on tu robił o tak późnej godzinie i gdzie jest twoja matka?
- Nie wiem po jaką cholerę tu przyszedł, ale moja matka go wpuściła i sobie poszła, nawet nie wiem gdzie, z reszta nie ważne.
-Aaaaa jeżeli nic między wami nie ma to dlaczego pocałował cię w policzek i powiedział do ciebie "skarbie"?
- Jezu Tay daj mi już dzisiaj spokój, jestem wykończona, chcę iśc już spac, mogłabyś?- powiedziałam wskazując na drzwi.
- Dobra, ale nie myśl sobie, że ci odpuszcze, jeszcze do tego wrócimy. Pa.- Wyszła. W końcu chwila spokoju. Rozebrałam się i już miałam iśc pod prysznic, gdy usłyszałam dźwięk smsa.
Od: Numer nieznany
Treśc: Ładna bielizna kochanie.

Nie przejęłam się tym zbytnio, był pewien okres czasu , że dostawałam takie smsy codziennie. Ale, gdy zadzwonił telefon, trochę się przestraszyłam, bo znowu był to nr nieznany. Bądź twarda, przecież na dole jest ochroniarz, nic ci nie grozi. Po dwóch głębszych wdechach odebrałam.
-Tak, słucham?




sobota, 15 marca 2014

Rozdział 6

(Caroline)

I tak znowu spóźniłam się na sesje, cholerne korki. Dostałam opierdol, że się spóźniam i jestem nieodpowiedzialna, sesja tez nie szła mi za dobrze, ogółem mówiąc wkurwiłam Katy ( moją managerke) jeszcze nigdy jej takiej nie widziałam, ale cóż kiedyś musi byc ten pierwszy raz. CZTERY pieprzone godziny męczarni,
już wsiadałam do samochodu, ale usłyszałam wołanie Taylor, skąd ona się tu wzięła.
-Hej Tay-przywitałam się z nią buziakiem w policzek.
-Hej, Hej kochana. Mam dla ciebie propozycje nie do odrzucenia, a więc ty+ja+Vertigo, dawno nigdzie nie byłyśmy razem.
-Super pomysł tego potrzebuje, najebac się z odpowiednią osobą, to wsiadaj pojedziemy już teraz, nie chce słuchac kazań mojej matki na temat tego, że przyjechała, a ja idę imprezowac.- w odpowiedzi Tay się tylko zaśmiała. Po chwili byłyśmy na miejscu. Jak zwykle weszłyśmy bez problemu, mimo nie zadowolenia stojących w kolejce ludzi. Podeszłyśmy do baru i zamówiłyśmy słodkie drinki. Tay dziwnie się na mnie patrzyła, przez dłuższą chwilę.
- No co?!-warknęłam lekko wkurzona.
- Co Cię łączy ze Styles'em?- zapytała z głupawym uśmieszkiem. Pewnie czytała te popierdolone domysły w internecie. Westchnęłam.
- Nic mnie z nim nie łączy, to co piszą na tych portalach plotkarskich to stek kłamstw.
- Wiesz w każdej plotce jest ziarenko prawdy. A po za tym były zdj z kawiarni, sprzed Starbucks'a. Powiedz mi Carla, szczerze, coś cię z nim łączy?- Wkurwiłam się i to bardzo, powinna mi ufac i jeżeli mówię, ze nic to nic, a ona drąży temat. Rzuciłam 100 funtów na barowy blat i wyszłam bez słowa pożegnania. Zadzwoniłam po taksówkę, po auto jutro przyjadę. Nie minęło 5 min a taksówka już była. Po jakiś 20 min byłam już pod domem, zdziwiło mnie to, że światło się paliło w salonie, po 22 mama zawsze o tej porze już spała. Zapłaciłam i zaczęłam szukac kluczy w mojej torebce. Po dłuższej chwili znalazłam je i dostałam się do domu. Wolnym krokiem skierowałam się do salonu, to kogo tam zastałam , po prostu mnie zamurowało, byłam w lekkim szoku, ale postanowiłam tego nie okazywac i uśmiechnęłam się ......