czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział 5

(Harry)


Nie wiedziałem o co chodzi Caroline, ale zgodziłem się na jej propozycje, ponieważ moja ciekawosc zwyciężyła i za wszelką cenę chciałem się dowiedziec czemu wczoraj płakała. Trochę to dziwne, że mnie to tak bardzo interesuje, ale nie będę się tym teraz przejmował. Poszedłem poinformowac chłopaków żeby na mnie nie czekali, bo zajmie mi to więcej czasu niż było w założeniu. Każdy z nich musiał coś głupiego powiedziec oczywiście jakby inaczej, tylko Liam się nie odezwał i jestem mu za to wdzięczny.
  Szliśmy w stronę pobliskiej kawiarenki w ciszy, niekomfortowej ciszy,ale nie chciałem jej przerywac.

(Caroline)
Cisza między nami była niekomfortowa, ale nie zapowiadało się żeby Harry ją przerwał, ja również nie miałam takiego zamiaru. Na szczęście byliśmy już bardzo blisko naszego celu.
Zajęliśmy miejsce przy jednym ze stolików, Harry już miał zamair coś powiedziec, ale podeszła do nas młoda kelnerka.
-Co dla państwa?
-Dla mnie carmelowe latte.
-Ja poproszę to samo.
Dziwnie się na nas patrzyła, pewnie nas rozpoznała,ale dobrze że nie zrobiła z tego jakiejś sensacji.
-A więc?-odezwał się pierwszy Harry. A ja już wiedziałam o co mu chodzi. Ciężko było mi o tym mówic, ale umowa to umowa. Wzięłam głębszy wdech.
-A więc wczoraj płakałam...-wdech, wydech-...przez.. tamten chłopak co wczoraj ze mną siedział to mój chłopak...znaczy były chłopak, wczoraj ze mną zerwał, byliśmy ze sobą rok, jak tak o tym myślę to on był ze mną tylko dlatego żeby się wypromowac.-pojedyncza  łza spłynęła po mojej twarzy, ale szybko ją
wytarłam.- Dobra teraz już wiesz, a więc kiedy macie najbliższy wywiad?
-Dupek z niego jak można zostawic taką piękną dziewczynę jak ty, nie wie co stracił, a wywiad...która jest godzina?
-12;22.
-To wywiad mamy za półtorej godziny. To jaka jest twoja prośba?
-Chodzi o to żebyś po prostu udał że.... to jak się do ciebie przytuliłam, to było na powitanie, bo....dawno się nie widzieliśmy i.... ja... się za tobą stęskniłam i dlatego płakałam.
-Chodzi Ci o to żeby nie dowiedzieli się prawdziwego powodu twojego płaczu i żeby nie uznali Cię za wariatkę.- wyjął mi to z ust.
-Tak dokładnie.
-Spoko, żaden problem.
-Przepraszam Harry, ale ja już muszę leciec bo za 20 min mam następną sesję, a ostatnim razem już wystarczająco podpadłam tamtemu fotografowi, nie chcę ryzykowac.
-Jasne lec, ja też się będę już zbierał.
-To pa Harry, do kiedyś tam.
-Pa Carls.-uśmiechnęłam się to niego tylko i wyszłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam że rozdział taki krótki i taki bezsensowny ale nie mam weny. x(
Proszę komentujcie.

wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 4

(Caroline)

Powoli wstałam i skierowałam się do źródła hałasu, po drodze ubierając szlafrok. Otworzyłam drzwi, a w nich stanęła moja matka. Przez chwilę stałam jak słup soli, ale szybko się otrząsnęłam.
- Co ty tu robisz?- zapytałam oschle, może zbyt oschle.
- Przyleciałam Cię odwiedzic, córeczko, nie cieszysz się?
- Cieszę się, ale mogłaś mnie uprzedzic. Wejdź.
- Chciałam ci zrobic niespodziankę.- mówi kiedy zdejmuje płaszcz.
- No udało ci się, ale ja zaraz muszę wychodzic wiesz kolejna sesja zdjęciowa.- mówię i spoglądam na zegar, który wskazuje 8;30.
- Wiedziałam, że tak będzie, ja przylecę a ty nie będziesz miała dla mnie czasu. Ale idź praca ważniejsza niż własna matka.
- No to się zaczyna- pomyślałam.
- Ale mamo dobrze wiesz, że to nie tak. Ja bardzo chciałabym zostac z tobą w domu, ale nie mogę.
-No dobrze posiedze tutaj i poczekam na ciebie, może jakiś obiad Ci ugotuje bo marnie wyglądasz.
- Dziękuje a teraz muszę cię przeprosic, ale muszę załatwic poranną toaletę.
Weszłam do łazienki. KURWA!KURWA!KURWA! Dlaczego teraz musiała przyjechac?! Dobra Carls uspokój się. Trzy wdechy. Dobra jest okey. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy, pomalowałam się i ubrałam. Wzięłam klucze, telefon i byłam gotowa do wyjścia, zegar wskazywał 9;15, czyli idealnie.
- Mamo wychodzę.
-Tak idź, idź.
Wsiadłam do samochodu i ruszyłam. Znowu korek, a jest już 9;25 na pewno się spóźnię. Tak jak myślałam na miejsce dojechałam o 9;50. Wbiegłam do środka, a wszyscy już na mnie czekali.
- Sorry za spóźnienie, miałam małe problemy rano.
- Nic się nie stało Caroline siadaj na fotel.
 Po kilkunastu  minutach makijaż był skończony, poszłam się jeszcze przebrac i byłam gotowa.
- Tak wgl gdyby ktoś nie wiedział nazywam się Caroline, a dla znajomych Carls.          
- To jest Zayn, Niall, Louis, Harrego już znasz, a ja jestem Liam.- wymieniał ich imiona i pokazywał na każdego.
- Miło mi , a teraz przejdźmy do pracy, bo chce miec to już za sobą. A i Harry musimy pogadac po sesji.
-Uuuuuuu- zawołała pozostała czwórka.
- Dobrze.-powiedział Harry.
Sesja była cudowna. Chłopacy się wygłupiali. Zdjęcia wyszły świetne, ale jedno podoba mi się najbardziej, a mianowicie moje i Harrego.
Ładnie razem wyglądamy. STOP! Carls cofnij to, nie mogę tak myślec.
- No, więc Harry mogę na chwilkę?
- Jasne, już idę. Chłopacy zaczekajcie na mnie chwilę, zaraz przyjdę.- podszedł do mnie.- no, więc o chodzi?- uśmiechnął się głupawo.

- Chodzi o to,że ktoś nas wczoraj sfotografował wtedy, gdy ja się do ciebie przytuliłam i byłam zapłakana i to już jest w sieci. Kiedy macie najbliższy wywiad?
- No nie za dobrze przyznam, ale nie ma tragedii. Powiem ci kiedy, ale ty musisz mi powiedziec czemu płakałaś wczoraj?
- Tu ci nie powiem, chodz na kawe, ale jak ci to powiem to ty powiesz mi kiedy macie najbliższy wywiad i spełnisz moją malutką prośbę, umowa stoi?
- Stoi.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 3

(Caroline)

Nie wiedziałam kto to jest, ale mimo to wtuliłam się w nieznajomego. Można było odczuc, że był zaskoczony moim gestem, ale go odwzajemnił. Po chwili odsunęłam się i zobaczyłam kim jest nieznajomy.
-Wypadł ci telefon-wręczył mi mojego czarnego iphon'a.-Proszę.
-Dziękuje Harry i przepraszam.
-Skąd znasz moje imię? A no tak kto by go nie znał. Ale za co mnie przepraszasz?
-Przepraszam Cię za to, że się tak do ciebie przylepiłam. Nie wiem co mnie napadło.
-Nic się nie stało. Ale coś tu jest nie tak.
-Co?
-Bo ty moje imię znasz, a ja twojego nie.
-Caroline.- uśmiechnęłam się lekko.
-Caroline, piękne imię dla pięknej dziewczyny.-zrobił krótką pauzę po czym się odezwał- zaraz ty jesteś ta Caroline Delevingne, ta z która mieliśmy miec dzisiaj sesje, jak ja mogłem cię nierozpoznac.-pokręcił z niedowierzaniem głową.
- Tak to ja. A mogłeś mnie nie rozpoznac, ponieważ zazwyczaj wyglądam inaczej, niż dzisiaj.- znowu się uśmiechnęłam.- Fajnie się rozmawia, ale ja już muszę isc. Too do kiedyś tam.- już miałam odchodzic, ale Harry przemówił.
-Czekaj, daj mi chociaż swój nr telefonu.
-Dobrze.-wzięłam od niego iphon'a i zapisałam tam nr.-To pa Harry.
-Pa Caroline, na pewno się odezwę.
Nic już nie odpowiedziałam, tylko ruszyłam do domu. Gdy weszłam pierwsze co to poszłam się przebrac. Wybrałam za dużą koszulkę i stare dresy. Później poszłam do łazienki. Wyglądałam strasznie. Zaczerwienione oczy i rozmazany makijaż.
Zmyłam resztki tego co zostało na mojej twarzy.
Weszłam na tt, odpisałam kilku osobą. Postanowiłam też wejsc na portale plotkarskie, jak to mam w zwyczaju od czasu do czasu. To co tam zobaczyłam wgniotło mnie w fotel.
                          " Caroline Delevingne nową miłością Harry'ego Styles'a ?"
     Dzisiaj w godzinach późnego popołudnia widzieliśmy Caroline wtuloną w Harry'ego. Caroline  była zapłakana co daje nam co myślenia. W jutrzejszym wywiadzie na pewno zapytamy się Styles'a      co ma do powiedzenia na ten temat. Czy to jego nowa dziewczyna? Co na to wszystko chłopak            Delevingne? Co nam powie w tym temacie również sama Caroline? A co wy sądzicie o nich jako        parze? Wyraźcie swoją opinię w komentarzach.

Pod artykułem było sporo komentarzy. Nie chciałam ich czytac, nie obchodzi mnie opinia innych, jeszcze na temat czegoś nie istniejącego. Wyłączyłam komputer i mimo że było dosyc wcześnie postanowiłam się położyc. Jutro pierwszą sesję mam dopiero na 14, więc spokojnie się wyśpię.
Już przysypiałam, ale z błogiego stanu wyrwał mnie dzwonek telefonu. Ktoś dzwonił na mój służbowy nr. Odebrałam.
-Caroline Delevingne, słucham?
-Dobry wieczór z tej strony Paul Higgins, menedżer One Direction.
- W jakiej sprawie pan dzwoni?
- Chodzi o to czy nie znalazłabyś jutro czasu na tę sesję, która miała odbyc się dzisiaj? Chciałem Cię również przeprosic za chłopców, za to że zmarnowali twój cenny czas.
-Rozmawiał pan już z fotografem?
-Tak, tak. Ma jutro czas od 9 do 13. Pasuje Ci?
-Tak, tylko ja zjawię się o 9;30. Mam ważną sprawę do załatwienia.
-Ok. Dziękuje Ci, że znajdziesz dla nich czas. Dobranoc i do zobaczenia jutro.
-Dobranoc.- odpowiedziałam i się rozłączyłam. Skłamałam go o tej ważnej sprawie. Po prostu chcę dłużej pospac. A nie mogłam mu tak powiedziec, ponieważ jakby to ujęła Katy, moja menadżerka, jest to mało profesjonalne. Przerywając moje bezsensowne myśli położyłam się dalej spac. Rano obudziło mnie walenie w drzwi.

sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 2

(Caroline)


Na miejscu byłam przed czasem. Na spokojnie się przebrałam i byłam gotowa do sesji. Wszystko niemiłosiernie mi się ciągnęło, ale na szczęście był to już koniec. Bardzo mnie to ucieszyło, chciałam odespac tą cholerną imprezę. Już miałam wychodzic, ale zaczepił mnie mój chłopak, Josh, który też jest modelem.
-Hej skarbie-pocałował mnie w policzek. Zdziwiło mnie to troszeczkę bo zawsze całuje mnie w usta, ale ciul z tym.
-Hej-odpowiedziałam mu mało entuzjastycznie, ponieważ byłam wykończona i marzyłam tylko o gorącej kąpieli i moim wygodnym łóżku.
-Stało się coś?-jak zwykle coś musiało się stac żebym nie była w humorze.
-Nie, nic po prostu się nie wyspałam.
-Oh, co powiesz na to, że za dwie godziny porywam Cię na kawę i ciacho?
-Powiem, że mi pasuje. Tam gdzie zawsze?- za każdym razem chodziliśmy do tego samego Starbucks'a. Było to już monotonne, ale to Josh on jest tak strasznie poukładany i perfekcyjny. Totalne przeciwieństwo mnie, ale podobno przeciwieństwa się przyciągają.
-Tak tam gdzie zawsze.
-To pa.
    Nic mi już nie odpowiedział, tylko się uśmiechnął i poszedł w przeciwną stronę niż ja. Czym prędzej wyszłam i wsiadłam do mojego Rand Rover'a i odjechałam do domu. Wzięłam długą kąpiel i położyłam  się spac. Ku mojemu zaskoczeniu spałam tylko pół godziny. Poleżałam jeszcze z 10 min i poszłam się ogarnąc. Po kilku minutach byłam już w drodze do kawiarni. Na miejscu byłam punktualnie. Josh już na mnie czekał.
-Czesc- uśmiechnęłam się.
-Pójdę zamówic. Latte?-lekko pokiwałam głową. Totalnie mnie olał. Nie powiem trochę mnie to ruszyło, ale nie chciałam tego pokazywac. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi. Spojrzałam się w tamtą stronę i ujrzałam Harry'ego tak tego Harry'ego Styles'a, z którym dzisiaj miałam miec sesje zdjęciową, tak tego z którym mijałam się dzisiaj w studiu, tak tego który chyba jako pierwszy sprawił, że się zarumieniłam. Patrzyłam na niego, a gdy on spojrzał na mnie i nasze spojrzenia się spotkały, uśmiechnęłam się do niego.
Odwzajemnił mój gest. Wtedy zauważyłam te słodkie dołeczki, które ukazują się podczas jego uśmiechu. Zaczął zbliżac się do stolika przy, którym siedziałam. Aż tu nagle pojawił się Josh z kawą i ciastkiem. Gdy zielonooki zauważył go. Niezadowolony usiadł przy innym stoliku. Patrzyłam jeszcze chwilę na niego. Między mną a Josh'em panowała cisza, niezręczna cisza. Pierwszy raz czuje się przy nim niezręcznie. Nagle Josh się odezwał.
-Przepraszam, że byłem dla ciebie taki dziwny wcześniej.- przerwał na chwile.- ale... musimy porozmawiac.
-Nie, w porządku nic się nie stało. W takim razie słucham o co chodzi?
-No,bo...-westchnął- z nami koniec. Nie chodzi o ...- Nie było dane mu dokończyc bo mu przerwałam.
-Chodzi o tą suke Stelle czy jak jej tam, mam racje?! Nie , wiesz co?! Nie chce wiedziec. Ja już pójdę.
-Carls, zaczekaj, daj mi wytłumaczyc.
-Nie mów tak do mnie i tu nie ma co tłumaczyc, zostaw mnie!-krzyknęłam, czym zwróciłam uwagę ludzi siedzących w kawiarni, ale w tym momencie byłam zła, smutna, ogółem mówic było mi ,źle. Szybko wyszłam, jak tylko opuściłam lokal łzy zaczęły spływac po mojej twarzy.
Dobrze, że mieszkałam kilka minut od tego miejsca. Szybkim marszem szłam w stronę mojego domu, gdy nagle ktoś złapał mnie za ramię i pociągnął w swoją stronę......