(Harry)
Nie wiedziałem o co chodzi Caroline, ale zgodziłem się na jej propozycje, ponieważ moja ciekawosc zwyciężyła i za wszelką cenę chciałem się dowiedziec czemu wczoraj płakała. Trochę to dziwne, że mnie to tak bardzo interesuje, ale nie będę się tym teraz przejmował. Poszedłem poinformowac chłopaków żeby na mnie nie czekali, bo zajmie mi to więcej czasu niż było w założeniu. Każdy z nich musiał coś głupiego powiedziec oczywiście jakby inaczej, tylko Liam się nie odezwał i jestem mu za to wdzięczny.
Szliśmy w stronę pobliskiej kawiarenki w ciszy, niekomfortowej ciszy,ale nie chciałem jej przerywac.
(Caroline)
Cisza między nami była niekomfortowa, ale nie zapowiadało się żeby Harry ją przerwał, ja również nie miałam takiego zamiaru. Na szczęście byliśmy już bardzo blisko naszego celu.
Zajęliśmy miejsce przy jednym ze stolików, Harry już miał zamair coś powiedziec, ale podeszła do nas młoda kelnerka.
-Co dla państwa?
-Dla mnie carmelowe latte.
-Ja poproszę to samo.
Dziwnie się na nas patrzyła, pewnie nas rozpoznała,ale dobrze że nie zrobiła z tego jakiejś sensacji.
-A więc?-odezwał się pierwszy Harry. A ja już wiedziałam o co mu chodzi. Ciężko było mi o tym mówic, ale umowa to umowa. Wzięłam głębszy wdech.
-A więc wczoraj płakałam...-wdech, wydech-...przez.. tamten chłopak co wczoraj ze mną siedział to mój chłopak...znaczy były chłopak, wczoraj ze mną zerwał, byliśmy ze sobą rok, jak tak o tym myślę to on był ze mną tylko dlatego żeby się wypromowac.-pojedyncza łza spłynęła po mojej twarzy, ale szybko ją
wytarłam.- Dobra teraz już wiesz, a więc kiedy macie najbliższy wywiad?
-Dupek z niego jak można zostawic taką piękną dziewczynę jak ty, nie wie co stracił, a wywiad...która jest godzina?
-12;22.
-To wywiad mamy za półtorej godziny. To jaka jest twoja prośba?
-Chodzi o to żebyś po prostu udał że.... to jak się do ciebie przytuliłam, to było na powitanie, bo....dawno się nie widzieliśmy i.... ja... się za tobą stęskniłam i dlatego płakałam.
-Chodzi Ci o to żeby nie dowiedzieli się prawdziwego powodu twojego płaczu i żeby nie uznali Cię za wariatkę.- wyjął mi to z ust.
-Tak dokładnie.
-Spoko, żaden problem.
-Przepraszam Harry, ale ja już muszę leciec bo za 20 min mam następną sesję, a ostatnim razem już wystarczająco podpadłam tamtemu fotografowi, nie chcę ryzykowac.
-Jasne lec, ja też się będę już zbierał.
-To pa Harry, do kiedyś tam.
-Pa Carls.-uśmiechnęłam się to niego tylko i wyszłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że rozdział taki krótki i taki bezsensowny ale nie mam weny. x(
Proszę komentujcie.
Nie wiedziałem o co chodzi Caroline, ale zgodziłem się na jej propozycje, ponieważ moja ciekawosc zwyciężyła i za wszelką cenę chciałem się dowiedziec czemu wczoraj płakała. Trochę to dziwne, że mnie to tak bardzo interesuje, ale nie będę się tym teraz przejmował. Poszedłem poinformowac chłopaków żeby na mnie nie czekali, bo zajmie mi to więcej czasu niż było w założeniu. Każdy z nich musiał coś głupiego powiedziec oczywiście jakby inaczej, tylko Liam się nie odezwał i jestem mu za to wdzięczny.
Szliśmy w stronę pobliskiej kawiarenki w ciszy, niekomfortowej ciszy,ale nie chciałem jej przerywac.
(Caroline)
Cisza między nami była niekomfortowa, ale nie zapowiadało się żeby Harry ją przerwał, ja również nie miałam takiego zamiaru. Na szczęście byliśmy już bardzo blisko naszego celu.
Zajęliśmy miejsce przy jednym ze stolików, Harry już miał zamair coś powiedziec, ale podeszła do nas młoda kelnerka.-Co dla państwa?
-Dla mnie carmelowe latte.
-Ja poproszę to samo.
Dziwnie się na nas patrzyła, pewnie nas rozpoznała,ale dobrze że nie zrobiła z tego jakiejś sensacji.
-A więc?-odezwał się pierwszy Harry. A ja już wiedziałam o co mu chodzi. Ciężko było mi o tym mówic, ale umowa to umowa. Wzięłam głębszy wdech.
-A więc wczoraj płakałam...-wdech, wydech-...przez.. tamten chłopak co wczoraj ze mną siedział to mój chłopak...znaczy były chłopak, wczoraj ze mną zerwał, byliśmy ze sobą rok, jak tak o tym myślę to on był ze mną tylko dlatego żeby się wypromowac.-pojedyncza łza spłynęła po mojej twarzy, ale szybko ją wytarłam.- Dobra teraz już wiesz, a więc kiedy macie najbliższy wywiad?
-Dupek z niego jak można zostawic taką piękną dziewczynę jak ty, nie wie co stracił, a wywiad...która jest godzina?
-12;22.
-To wywiad mamy za półtorej godziny. To jaka jest twoja prośba?
-Chodzi o to żebyś po prostu udał że.... to jak się do ciebie przytuliłam, to było na powitanie, bo....dawno się nie widzieliśmy i.... ja... się za tobą stęskniłam i dlatego płakałam.
-Chodzi Ci o to żeby nie dowiedzieli się prawdziwego powodu twojego płaczu i żeby nie uznali Cię za wariatkę.- wyjął mi to z ust.
-Tak dokładnie.
-Spoko, żaden problem.
-Przepraszam Harry, ale ja już muszę leciec bo za 20 min mam następną sesję, a ostatnim razem już wystarczająco podpadłam tamtemu fotografowi, nie chcę ryzykowac.
-Jasne lec, ja też się będę już zbierał.
-To pa Harry, do kiedyś tam.
-Pa Carls.-uśmiechnęłam się to niego tylko i wyszłam.------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że rozdział taki krótki i taki bezsensowny ale nie mam weny. x(
Proszę komentujcie.






