piątek, 25 lipca 2014

Rozdział 13 cz. 1

(Caroline)
*Rano*
Byłam tak bardzo rozbita. Z jednej strony Justin, z drugiej Harry. Na obydwóch mi w jakiś sposób mi zależało, jeszcze nie wiem w jaki, ale się dowiem. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobic. Na nic nie miałam ochoty, chciałabym przeleżec w łóżku cały, pieprzony dzień, ale nie ktoś musiał mi przerwac moje marzenia. W sumie nie ktoś bo wiedziałam, że to Justin, miał przyjsc to przyszedł. Wyczołgałam się spod cieplutkiej kołderki i skierowałam się do drzwi. Byłam w samej bieliźnie, ale miałam to gdzieś, on i tak długo tu nie zabawi, bo aktualnie nie mam ochoty na nic, tym bardziej na rozmowę z nim. Otworzyłam drzwi, poszedł chcąc mnie przytulic, ale ja zrobiłam krok w tył. Był zdziwiony i to bardzo, ale cóż nie chce udawac, że wszystko jest okej, bo tak nie jest.
- Mogę wejśc?
- Właściwie to nie.- odparłam sucho, nie patrząc mu w oczy.
- Jak to nie?!- odparł, zaczynając się denerwowac. Nie za dobrze.
- J-ja ..
- Co ty do chuja?!- wkurwił się.
- N-nie m-moge.. - zaczęłam się jąkac. Justin bez słowa zrobił krok w moją stronę, jego oczy były czarne. Już nie raz widziałam go w takim stanie, nie kończyło się to wtedy dla mnie za dobrze. Chciało mi się płakac, ale starałam się nie pokazac jak bardzo mnie przeraża. Był tak bardzo zły. Uniósł swoją lewą rękę na wysokośc mojego policzka, odruchowo zamknęłam oczy przygotowując się na ból, który miał nadejśc. Jednak nic takiego się nie stało, on po prostu przejechał swoimi smukłymi palcami po moim policzku. Otworzyłam oczy, a on niespodziewanie wymierzył mi pierwszy cios w twarz z otwartej ręki. Pierwsze łzy zaczęły spływac po mojej twarzy, a za nimi następne i następne. Niestety na jednym uderzeniu się nie skończyło. Justin popchnął mnie, przez co upadłam, łzy dalej spływały po mojej obolałej twarzy.
 -Ty pieprzona kłamliwa suko!-kolejne uderzenie, tym razem w brzuch. Przez chwilę nie mogłam złapac powietrza. Jednak on się tym nie przejął, wymierzał kolejne ciosy w twarz, brzuch, klatkę piersiową. Płakałam i prosiłam go żeby przestał, ból był nie do zniesienia. Nie miałam siły się bronic, byłam taka słaba. Zaczęło mi się robic ciemno przed oczami. Justin dalej okładał mnie pięściami, krzycząc teraz nie zrozumiałe dla mnie słowa. Jego głos był coraz dalej, prawie nie czułam jego uderzeń. Powieki zaczęły mi opadac i nagle ciemnośc.
Obudziłam się i słyszałam pikanie jakiejś maszyny, jestem w szpitalu, co się stało? A no tak Justin. Niekontrolowane łzy spłynęły po mojej twarzy. Wszystko mnie bolało, szczególnie głowa i brzuch. Ktoś trzymał moją rękę w pierwszej chwili bałam się tam spojrzec,
bo od razu przyszło mi na myśl, że to Justin, a naprawdę nie chce go teraz oglądac. Odwróciłam głowę i zobaczyłam kogoś kogo najmniej się tutaj spodziewałam. Już prędzej myślałam, że może to Harry, ale się myliłam.........


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak o to i jest rozdział 13 cz.1 Jak myślicie kto przywiózł Caroline do szpitala i kto z nią siedzi? Spodziewaliście się takiego obrotu spraw? Jak myślicie czemu Justin tak zareagował?
Wyrażajcie swoją opinie w komentarzach. Druga częsc tego rozdziału jest już napisana, dodam ją jak będą chociaż 3 komentarze .  




wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 12

(Harry)

Położyłem ją lekko na kanapie, dalej całując. Nasze ubrania znikały bardzo szybko. Po chwili zostaliśmy w samej bieliźnie. Dalsze rozbieranie, przerwał nam dzwonek do drzwi. Jęknąłem w niezadowoleniu. Caroline burknęła pod nosem ciche "kurwa" i wstała zgarniając po drodze z podłogi moją koszulkę. To było dziwne, ale nie miałem nic przeciwko. Carls otworzyła, niestety nie mogłem usłyszec kto nam przerwał, ponieważ wyszła za drzwi.
(Caroline)
Boże, co ja wyprawiam. Prawie się nie znamy, a już lądujemy w łóżku. Trochę jak dziwka.
Nie myśl teraz o tym, skup się na tym co się teraz dzieje. Jak on wspaniale całuje. Zostaliśmy w samej bieliźnie, już miałam pozbyc się swojego stanika, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Harry jęknął w niezadowoleniu, ja wstałam i wymamrotałam ciche "kurwa",po drodze wzięłam  z podłogi koszulkę Harrego i ją założyłam. Otworzyłam drzwi i jak tylko zobaczyłam osobę stojącą przede mną, wyszłam szybko zamykając za sobą.
- C-co ty tu robisz? - wymamrotałam.
- Przyszedłem cię przeprosic, ale chyba nie w porę.
- Jest okej, właśnie kładłam się spac. - skłamałam.
- Czyja to koszulka?-rzucił oskarżycielsko.
- Moja. Justin, właśnie kładłam się spac, po prostu w takiej mi wygodniej.
- Nie kłam. Czyja. to. koszulka.? - oddzielił każde słowo w złości.
- Nie kłamię, jest moja.- spuściłam szybko wzrok. Kurwa.
- Och doprawdy? Więc może wpuścisz mnie do środka i porozmawiamy o dzisiejszym dniu?-  zapytał z przekąsem.
- Ja...ja... ja już jestem zmęczona, na prawdę, ten dzień był męczący, chcę się położyc.
- Więc może mógłbym położyc się z tobą, na prawdę nie chce mi się wracac do hotelu, jak mogę zostac z tobą.
- W-w-właściwie to nie możesz, bo mamy dzisiaj z Tay babski wieczór i..i...i..i...
- Ja pierdole!-wydarł się na mnie.- Po chuj mnie kłamiesz?! Powiedz wprost z kim się puszczasz! Powiedz, że przyleciałem tu na marne.- ostatnie zdanie wyszeptał. Oczy mu się zaszkliły. Odwrócił się z zamiarem odejścia, ale złapałam go za rękę i pociągnęłam w swoją stronę.
- Przepraszam, tak bardzo przepraszam, t-t-to tak jakoś wyszło, do niczego nie doszło, j-ja po prostu, nie wiem co się ze mną stało. Przepraszam.- Przytuliłam się do niego mocno i łzy same pociekły mi po polikach.
- Nic się nie stało, kochanie, nie płacz. Ja po prostu poniosło mnie, nie okłamuj mnie więcej. Na pewno do niczego nie doszło?
- Nie doszło.- powiedziałam zgodnie z prawdą, patrząc prosto w jego śliczne, brązowe tęczówki. Uśmiechnął się lekko, po czym nachylił się i dał mi całusa w czoło.
- Przyjdę do ciebie jutro rano, porozmawiamy.- Pokiwałam głową na tak. Uśmiechnął się i odszedł. Wytarłam częściowo zaschnięte łzy i odwróciłam się w stronę drzwi otwierając je. Wchodząc do salonu zauważyłam Harrego siedzącego na kanapie bez koszulki.
- To ja już może pójdę.- wymamrotał wstając. Ściągnęłam jego koszulkę i mu ją podałam bez słowa. Założył ją sprawnie.- To do kiedyś tam, narazie.
-Pa.-wyszeptałam. I wyszedł, zostałam sama.
Ubrałam się w czyste ciuchy i poszłam do kuchni w celu zaparzenia sobie jakiejś herbaty. Siedziałam z kubkiem gorącego napoju na blacie kuchennym i myślałam. Co ja myślałam, że co ,że prześpię się z Harrym i będzie tak jakby się nic nie stało? Głupia jestem i tyle. A Justin przyleciał tu do mnie, po mnie. Ale czy on mnie kocha? Czy ja kocham jego? Nie wiem. Mam kompletną pustkę w głowie jak o tym pomyśle. Dzwonek do drzwi. Znowu. Zeskoczyłam z blatu i poszłam otworzyc. Przede mną stał zdyszany Harry, nie dopuszczając mnie do słowa, mocno mnie pocałował.
- Nie wiem co ty ze mną robisz, ale nie rób tego więcej...- wyszeptał, patrząc się prosto w moje oczy i odszedł.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Jestem tego świadoma, ze rozdział jest do dupy. Ale na prawde się starałam, pisałam go ponad 3 godziny dzisiaj.
PS. proszę o chociaż jedno słowo na dole :3
PS2. Zapraszam na nowego bloga < littlefun-fanfiction.blogspot.com > prolog już dodany. Jutro pojawi się pierwszy rozdział.
Hej witajcie, wiem ze dlugo mnie tu nie bylo, nie mam pomyslu na dalsza czesc tego bloga. Jednak założyłam nowego bloga. Pomysl na niego chodzil mi juz od jakiegos czasu po glowie. Mam nadzieje ze wam sie spodoba. Prolog juz dodany. http://littlefun-fanfiction.blogspot.com/
PS z tym opowiadaniem bede sie jeszcze starala cos zrobic, jednak jesli mi sie nie uda blog ten zostanie usunięty:(

czwartek, 15 maja 2014

Rozdział 11

(Caroline)


Wracając do domu myślałam o tym wszystkim. O mnie i o Harrym, i o Justinie, pojawił się tak nagle zakłócając moje życie. Czy ja coś do niego czuje? Niee...chyba nie. Kiedyś go kochałam, ale teraz to już na pewno nie jest to samo. Zranił mnie tym co powiedział. Nie mogę byc z osobą, która może mnie nieświadomie zranic. Nie mogę byc z osobą, która nie wie czym mnie uraziła. Nie mogę z nim znowu byc. A co z Harrym?-pyta moja podświadomosc. A Harry... hmm Harry jest miły, zawsze znajduję się przy mnie, gdy kogoś potrzebuje, jest przystojny, opiekuńczy, szarmancki. W sumie kto wie, może coś z tego będzie.
Przerwałam moje przemyślenia, ponieważ znajdowałam się już pod moim domem. Weszłam i zdjęłam kurtkę. O dziwo nikogo tu nie było, w kuchni na stole leżała kartka.
Tak, na pewno mnie kochasz, mhm. Tylko nie płacz. Usp, już za późno, słone łzy zaczęły spływac po moich polikach, jeszcze bardziej rozmazując mój i tak już do niczego makijaż. Osunęłam się przy ścianie. Ona mnie kocha.... tak zawsze mnie kochała. Czujesz ten sarkazm. Nigdy jej przy mnie nie było, gdy jej potrzebowałam, zawsze tylko praca i praca, raz usłyszałam, że wolałaby żeby mnie nie było. Tak, moja własna matka mnie nie chciała, ale ja się na świat nie prosiłam. Mogła byc bardziej uważna, a nie niszczyc dziecko. Jak mnie nie chciała mogła mnie oddac i miałabym może kochającą rodzinę. Carla ogarnij się w końcu, masz już swoje życie, te wszystkie dni minęły. Podeszłam do lustra na przedpokoju i wytarłam moje mokre policzki. Postanowiłam, że coś zjem, weszłam do kuchni i spojrzałam za okno,  padało. Postanowiłam, że zrobię sobie jakieś kanapki. Jak otworzyłam lodówkę usłyszałam dzwonek do drzwi, boże kogo tu niesie. Gdy podeszłam do drzwi, przejrzałam się jeszcze w lustrze,wyglądam okropnie, ale co z tego. Otworzyłam drzwi i przede mną ukazał się Harry.
- Hej- szepnęłam.
- Hej... co się stało?- odpowiedział szepcząc, tak jakby powiedział to głośniej, rozbiłoby rzeczywistosc.
- Nic się nie stało, czemu tak twierdzisz?-spytałam spuszczając wzrok na moje stopy.
- Przecież widzę.- powiedział i złapał moją twarz w swoje ręce kierując mój wzrok na niego. Staiśmy tak blisko siebie, patrząc sobie w oczy. Nagle zaczęliśmy się do siebie przybliżac, aż złączyliśmy swoje usta w pocałunku.  Harry automatycznie go pogłębił. Zamknął nogą drzwi i oderwaliśmy się od siebie żeby zaczerpnąc powietrza. Po chwili przybliżył się z powrotem i szepnął wprost w moje usta.
-Skacz..
Jak powiedział tak zrobiłam, podskoczyłam lekko, a on złapał mnie za pupę przytrzymując na wysokości swojej twarzy, nie dając mi szansy na powiedzenie czegoś wpił się w moje usta, automatycznie rozchyliłam lekko usta, a jego język wtargnął w moje buzię. Nie przerywając pocałunku zaczął kierowac się w stronę salonu, położył mnie lekko na kanapie.






Ej ludzie co jest z tymi komentarzami mam ponad 20 wyświetleń po rozdziałem, a komentarzy brak. Poważnie zastanawiam sie nad usunięciem bloga. Nie mam motywacji do dalszego pisania.









sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 10

(Caroline)


Widziałam Harrego, ale on mnie chyba nie zauważył, w sumie to i może lepiej. Ale ja nie powinnam tak się tym przejmowac przecież nie jesteśmy razem, ani nic, jesteśmy chyba przyjaciółmi? Chyba mogę tak powiedziec. Siedzieliśmy z Jussem pogrążeni w rozmowie, po dłuższym czasie skończyły nam się tematy. Więc siedzieliśmy w ciszy i wpatrywaliśmy się sobie w oczy, mogłabym utonąc w jego brązowych oczach,
są one niemal tak bardzo hipnotyzujące jak cudowne, zielone tęczówki Harrego. Ugh, dlaczego ja ich porównuję nie powinnam. Moje wszelkie przemyślenia przerwał Justin, muskając lekko moje usta. Pogłębiłam pocałunek, ale Bieber szybko go przerwał. Oderwał się ode mnie z uśmiechem na ustach. Przez chwilę znów panowała cisza między nami, aż zadał mi pytane.
- Co tam u....-zrobił mała pauze-.... Josha?
- Zerwał ze mną. Tak po prostu.-zbierało mi się trochę na płacz, bo on mnie perfidnie wykorzystał, pieprzony dupek.
-No to bardzo się cieszę.- uśmiechnął się i chciał mnie objąc, ale widząc móją zszokowaną minę nie zrobił tego.
-No co?-zapytał zdziwiony i trochę zirytowany.
- Gówno. Pieprz się, Bieber.- i tak po prostu wstałam,i wyszłam. Jak on mógł tak powiedziec, przecież wiedział, że ja go kochałam. Smutna zaczęłam się kierowac w stronę mojego domu. Szłam ze spuszczoną głową, ponieważ kilka...naście łez spłynęło po mojej twarzy, a w takim stanie nie mogą mnie zobaczyc paparazzi, aż na kogoś wpadłam.
- Przepraszam.- powiedziałam cicho, nie podnosząc głowy, chciałam isc dalej, ale ktoś złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie w uścisku.
- Carls słońce, co się stało?-to Harry, wtuliłam się w niego.

(Harry)

Nie mówiła nic tylko stała tak przytulona do mnie i płakała w moją bluzę.
-Skarbie co się stoało?- powtórzyłem pytanie.
-No, b-bo o-on...- nie dałem jej skończyc. Zajebie go jak go znajdę, jak on mógł ją skrzywdzic.
-Wiedziałem, że to przez niego.
-On nie zrobił prawie nic złego, po prostu powiedział coś co mnie uraziło i to trochę bardzo.
Już miałem coś powiedziec, ale coś błysnęło. Paparazzi. Kurwa nie mogą nas tak zobaczyc, znowu wyjdzie z tego jakaś plotka.
-Carls, chodźmy stąd, może do mnie albo do ciebie.
-To może do ciebie, u mnie dalej jest moja matka.
Zaczęliśmy kierowac się w stronę mojego domu. Szepnąłem jej tylko "paparazzi", a ona pokiwała głową na znak, że wiedziała. Do mojego domu zaszliśmy w miarę szbko, ale cały czas miałem takie wrażenie, że ktoś nas obserwuje. Chuj z tym i tak już nam zrobili zdj w dwuznacznej sytuacji. Staliśmy chwilę pod drzwiami, bo nie mogłem znaleźc kluczy, szukałem i szukałem, i ich nie znalazłem. Spojrzałem pod doniczkę, nie było tam mojego zapasowego klucza, więc chwyciłem za klamkę, otwarte. Zdążyliśmy tylko wejśc, a już z salonu wylecieli po kolei, najpierw Louis, Liam, Niall i na końcu Zayn. Zupełnie nie zwrócili uwagi na stojącą obok Caroline. Cała trójka rzuciła się na mnie, Zayn coś grzebał w telefonie. Szybko ich od siebie odepchnąłem i spojrzałem na śmiejącą się Caroline.
- Chłopacy może pamiętacie naszą modelkę Caroline?- wskazałem  na nią i wszyscy spalili buraka, tylko Zayn zaczął się śmiac.
- Czesc, miło znowu widziec- powiedział jako do tej pory jedyny Zayn.
- Tak mi też- uśmiechnęła się Carla, nawet w rozmazanym makijażu wygląda pięknie.Po chwili reszta też się przywitała.
-Harry ja już może pójdę, wiesz nie chce przeszkadzac.
- Chłopacy możecie zostawic nas na chwilę samych.- z oporem, ale przytaknęli i poszli do kuchni.
- No co ty, Carla nie przeszkadzasz, możesz zostac.
-Nie ja już pójdę.
-Może cię odwieźc?
-Nie, przejdę się to przecież nie daleko.
- Uważaj na siebie.
-Będę.- przytuliła się do mnie i szepnęła 'dziekuje', pocałowała mnie w policzek po czym szybko wyszła. Ja stałem tam oniemiały.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Rozdział 9

(Caroline)

Pocałował mnie tak po prostu. Powiedział, że za tym tęsknił, co oznacza,że tęsknił też za mną. Przerywając moje rozmyślenia, tym razem to ja wpiłam się w jego miękkie wargi. Odwzajemnił pocałunek, a nawet go pogłębił stał się bardziej namiętny. Niestety musiałam to przerwac, bo wiedziałam jak to się skończy.
- Tak bardzo za tobą tęskniłam.- powiedziałam wtulając się w niego.
- Ja za tobą też mała.- przycisnął mnie mocniej do siebie.Staliśmy tak przez dłuższą chwilę w ciszy, ale żadnemu z nas to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, cieszyliśmy się swoją bliskością.Mogłabym tak stac wtulona w niego wiecznosc, ale jednak po coś chciał się spotkac. Oderwałam się od niego i zapytałam
- Co cię do mnie sprowadza?- spytałam bezpośrednio.
- Tęskniłem strasznie za tobą, musiałem cię zobaczyc, przytulic, pocałowac.
- Co tam u Seleny?- spytałam, pomijając jego wypowiedz. Przeszliśmy do salonu i usiedliśmy.
- Rozstaliśmy się.
- Ale dlaczego? Przecież byliście idealną parą.- Oczywiście po za nami- dodała moja podświadomośc.
- W sumie to nie wiem, pokłóciliśmy się strasznie i od tamtej pory się do siebie nie odzywamy.- westchnął.-Może to i dobrze, przestało mi na niej zależec.- Mówił mi to wszystko, a ja wpatrywałam się w niego jak zaczarowana. Nic nie odpowiedziałam. Siedzieliśmy i wpatrywaliśmy się w siebie, w ciszy, komfortowej ciszy.Nagle Juss przerwał ją
- Może gdzieś pójdziemy, na kawę albo coś zjeśc albo po prostu się przejsc?- zapytał.
- Możemy pójśc, jest mi to obojętne gdzie pójdziemy.- uśmiechnął się tylko w odpowiedzi. Ubrałam buty i wyszliśmy. Po drodze rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Ustaliliśmy, że wybierzemy się na lody. Kafejka znajdowała się kilka przecznic od mojego domu, więc już po chwili byliśmy na miejscu. Usiedliśmy przy oknie, po czym podeszła do nas młoda kelnerka i przyjęła zamówienie, i odeszła. Pogrążyliśmy się w rozmowie, o tym co się zmieniło przez te lata. Spojrzałam przez szybę, zobaczyłam tam Harrego. Szedł chyba z Louisem, nie jestem pewna.

(Harry)

Obudził mnie dźwięk telefonu. Nie patrząc kto dzwoni, odebrałem. Caroline dzwoni, ale brzmi tak dziwni jakby coś ją gnębiło. Musi odwołac nasze dzisiejsze spotkanie. Trochę mi smutno z tego powodu, ale przyjechał jej stary znajomy i chciałaby spędzic z nim trochę czasu, doskonale ją rozumiem pewnie też bym odwołał jakieś spotkanie, gdyby Gemma albo moja mama albo ktokolwiek. Ale cóż koniec końców umówiliśmy się jutro na kolacje. Nie wiem co, ale coś mnie do niej przyciąga mimo to, że znamy się bardzo krótko, prawie wcale. Czas to zmienic. Dobra Styles ogarnij się. Wstałem z łóżka, odprawiłem poranna toaletę, wypiłem kawę, zadzwoniłem do Louis'a czy nie wybrałby się ze mną na miasto. Oczywiście jak to Lou zgodził się. Po niecałej godz był już u mnie i ruszyliśmy na podbój miasta. Ustaliliśmy, że pójdziemy do naszej ulubionej kawiarni. Po drodze zatrzymało nas baaaaaaaardzo duuuuuuzo fanek, proszących o zdj albo autograf. Wiekszośc spławiliśmy mówiąc, że nam się śpieszy. Weszliśmy do kawiarni, podeszła do nas młoda kelnerka:
-C-co po-podac?-wyjąkała. Widac, że fanka.
-Dwa razy Latte, proszę.- powiedział szybko Lou, nie dopuszczając mnie do głosu.
-To w-wszystko?-już miałem się odezwac, ale znowu Louis zrobił to za mnie.
-Tak, tak wszystko, dziękujemy.
O nie kolego tak to nie będzie już miałem mu coś powiedziec, ale coś przykuło moją uwage. Ktoś, a nie coś, a mianowicie Bieber. Nie wspominał, że jest w Londynie. Jeszcze bardziej zaintrygowała mni osoba z nim siedząca, Caroline we własnej osobie. To dla niego mnie olała.
-Ej, Loui patrz kto tam siedzi.-powiedziałem mu wskazując głową na stolik Bieber'a, który teraz przysunął się do Carli.
-Bieber nic nie wspominał, że nas odwiedzi w Londynie.- Ja pierdole, on i ta jego spostrzegawczośc.
-On tu nie przyleciał do nas,idioto, tylko do niej.
-Kogo?-Nosz kurwa mac czy on jest poważny?!
- A kto z nim siedzi, debilu, no kto? No Caroline Delevingne.Do niej tu przyleciał.- powiedziałem już wkurwiony.
-Harry weź ty kup sobie jakieś ziółka na uspokojenie....-zrobił chwile przerwy jakby coś sobie uświadomił, po czym przemówił- Ona ci się podoba, przyznaj to.- powiedział z rosnącym uśmiechem na twarzy.
-No może i co z tego?- gdy to wypowiedziałem, kątem oka spojrzałem na nią, uśmiechała się patrząc mu w oczy, nagle on ją pocałował. To już było dla mnie trochę za wiele. Odechciało mi się wszystkiego. Nie zwracając uwagi na to co mówi Lou, wstałem i wyszedłem. Nie wiem gdzie się kierowałem, po prostu szedłem przed siebie ze spuszczoną głową. Nie wiem czemu się tak zachowałem. Może po prostu się zakochałeś- podpowiada mi moja poświadomośc. Czy ja się na prawdę zakochałem? W dziewczynie, której prawie nie znam. Czy ona też coś do mnie czuje? Pewnie nie, ma przecież Bieber'a. Może powinienem odwołac tą jutrzejszą kolacje, zanim zacznie mi na niej na poważnie zależec? Nie wiem co mam robic. Po raz pierwszy od dłuższego czasu, dużo rzeczy nie wiem.

niedziela, 30 marca 2014

Prośba

Następny rozdział dodam jak bedzie min 3 kom, wyświetlenia są, jednak komentarzy brak, są one bardzo motywujące, proszę o postawienie zwyczajnej "." tylko tyle. Dla was to chwila, a dla mnie motywacja do dalszej pracy. :) 

piątek, 28 marca 2014

Rozdział 8

(Caroline)

- Tak, słucham?
- Czesc Carla, co tak oficjalnie?-powiedział ktoś z nutą rozbawienia w głosie.
- Kto mówi?
- Nie poznajesz to ja Justin.
- O mój Boże Juss, tyle czasu minęło. Coś się stało, że dzwonisz?
- Czemu miałoby się od razu coś stac, dzwonię bo jestem akurat w Londynie i chciałbym się spotkac z moją piękną koleżanką.- Zaśmiałam się głośno na te słowa.
- Dobra, dobra już nie czaruj. Kiedy?Gdzie?O której?
- Jutro o 15 będę u ciebie, pasuje?
- Pasuje.
- No to się cieszę, to do jutra mała.
- Do jutra i wcale nie jestem mała.- Zaśmiał się.
- No dobra to do zobaczenia DUŻA.- powiedział podkreślając to słowo.
- Paaaaa.
Dobra czas najwyższy iśc się w końcu wykąpac. Po kąpieli, czysta i pachnąca, ale i masakrycznie zmęczona, opadłam na łóżko i zasnęłam.
****Następnego dnia****
Znowu obudziło mnie walenie do drzwi. Ja pierdole, kto to może byc, matka ma klucze, a po za tym jest już jasno i wątpię żeby wróciła o tej godzinie dopiero do domu. Przechodząc przez salon krzyknęłam: CHWILA!. W samych majtkach i koszulce otworzyłam drzwi.
- Mamo?
- Cicho głowa mi pęka.
- Gdzie byłaś całą noc, martwiłam się!
- Byłam odwiedzic Caroline, ponieważ przyszedł twój chłopak i nie chciałam wam przeszkadzac.-wypowiadając to uśmiechnęła się i poruszyła jednoznacznie brwiami.- A wracając do tematu, czemu nie powiedziałaś mi że nie jesteś już z Joshem?
-Czekaj, czekaj, czekaj..yyy...  po pierwsze nie jestem z Harrym, po drugie nie miałam nawet okazji ci powiedziec. A po trzecie o 15 przychodzi Justin i jakbyś mogła wyjśc tak pozwiedzac na 2 albo 3 godz. To naprawdę dla mnie ważne, proszęęęęę.- Właśnie Harry, dzisiaj miałam się z nim spotkac, muszę jak najszybciej do niego zadzwonic.
- Co ja z tobą mam, ale cóż zgadzam się, przed 15 uciekam.
- Dziękuje mamo.
- Nie ma za co, a po za tym zwiedzanie mi się przyda, dawno nie byłam w Londynie.To może idź się kochanie ogarnij, a ja zrobię ci śniadanie bo już 14;30, a na pewno jeszcze nic nie jadłaś, znając ciebie pewnie nie dawno wstałaś.- Nic już nie odpowiedziałam, tylko jak najszybciej poszłam do swojej sypialni i wzięłam telefon i wybrałam nr Harrego.
-Halo?- powiedział ospałym, zachrypniętym głosem.
- Heeej Harry, tu Caroline.
- Hej, coś się stało, brzmisz tak jakoś dziwnie.- Kurwa. Ma mnie, jak się stresuje to od razu można poznac to po moim głosie.
-Nieeee, no w sumie to tak, bo...- westchnęłam.- chodzi o to nasze dzisiejsze spotkanie, ja-ja nie mogę, wypadło mi coś strasznie ważnego i ja..- przerwał mi.
- Nic się nie stało, możemy zawsze umówic się kiedy indziej.-powiedział jakby przygaszony?Nieeeeee, wydawało mi się.
- Na prawdę przepraszam, ale w Londynie jest mój stary , dobry znajomy i dawno się nie widzieliśmy. Przepraszam Harry, mam nadzieję, że się nie gniewasz?
-Oczywiście,że nie. Na ciebie bym nie mógł... skarbie.-powiedział i się zaśmiał.
- Ooooo dziękuję,że mi przypomniałeś, jak cię tylko spotkam to zabije, zabije na miejscu.
-Oj, skarbie nie gniewaj się, a po za tym nie zrobiłabyś tego światu, wiesz ile milionów osób by cierpiało?
- Nie, ale z chęcią się dowiem.Dobra ja muszę już kończyc. Papa.
- Spoko. To może jutro wyjdziemy na jakąś kolacje?
- W sumie czemu nie, to jutro o 19?
- Pasuje. To do jutra.
-Paaa.
Jak oparzona wskoczyłam do łazienki i odprawiłam poranną toaletę, potem szybko do garderoby i już byłam gotowa. Weszłam do kuchni, na stole leżał tylko talerz z kanapkami i sok pomarańczowy. Pewnie już wyszła- pomyślałam. Odechciało mi się jeśc, skierowałam się do salonu i położyłam się wygodnie na sofie, zaraz przyjdzie ON obiekt moich westchnień kiedy byłam młodsza, co prawda byliśmy parę miesięcy razem, ale ja musiałam wyjechac, później on był z Sel i tak to się jakoś ułożyło. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk pukania. Wstałam, skierowałam sie w stronę drzwi, po drodze sprawdzając w lustrze jak wyglądam, nie było najgorzej. Otworzyłam,a  on bez żadnego słowa , tak po prostu przyparł mnie do ściany i wpił się w moje usta. Jak najszybciej się otrząsnęłam z szoku i oddałam pocałunek z taką samą pasją. Gdy już brakowało nam tchu, odsunął się ode mnie, oblizał wargi i powiedział.
- Właśnie tego brakowało mi przez trzy pieprzone lata.................

niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 7

(Caroline)

-Harry? Co ty tu robisz?- byłam trochę zirytowana, że siedzi tu sam, a moja matka pewnie śpi.
-Ja...ja przyszedłem cię odwiedzic i ciebie nie było i twoja mama pozwoliła mi na ciebie poczekac.
-Och, okej, a gdzie ona teraz jest?
-Wyszła, wcześniej mówiąc o tobie parę rzeczy.- mówi,  uśmiechając się.
-To co powiedziała to pewnie nie prawda..-mówię ze smutkiem, mam ochotę się rozpłakac , ale nie moge, nie przy nim, z trudem powstrzymuję cisnące mi się do oczu łzy.- Przepraszam Harry , ale czy moglibyśmy się spotkac w inny dzień, albo jutro?-pytam lekko się uśmiechając.
-Okej, jutro o 15, kawa?- kiwam tylko głową w potwierdzeniu.- Pamiętaj ze mną możesz zawsze porozmawiac i na każdy temat.- mówi i mnie przytula, tak jakby na potwierdzenie swoich słów. Gdy tak stoimy przytuleni do siebie ktoś dzwoni do drzwi, niechętnie odrywam się od Harrego i idę otworzyc. Przed drzwiami stoi nie kto inny jak Taylor. No to się zacznie.- pomyślałam. Harry jak ją zobaczył wziął tylko kurtkę w rękę , nachylił się i pocałował mnie w policzek, i rzucił ciche:- Do jutra skarbie.
I wyszedł, zostawiając mnie z ogromem pytań od Tay. Co ja jej powiem o boże, ale mu się oberwie jutro ma to jak w banku.
-Jednak cię coś z nim łączy, Carla mogłaś mi powiedziec, przecież bym zrozumiała, nam nie wyszło , ale wy możecie spróbowac, nic wam nie stoi na przeszkodzie. Od kiedy to trwa?
- CO?! Tay ogarnij się między mną a nim nic nie ma, bynajmniej z mojej strony, my się nawet nie znamy. No byliśmy na kawie, tak przytuliłam go pod Starbucksem, tak mieliśmy razem sesje,a le nic po za tym, zero. Rozumiesz?!
-Tak, aaaaa co on tu robił o tak późnej godzinie i gdzie jest twoja matka?
- Nie wiem po jaką cholerę tu przyszedł, ale moja matka go wpuściła i sobie poszła, nawet nie wiem gdzie, z reszta nie ważne.
-Aaaaa jeżeli nic między wami nie ma to dlaczego pocałował cię w policzek i powiedział do ciebie "skarbie"?
- Jezu Tay daj mi już dzisiaj spokój, jestem wykończona, chcę iśc już spac, mogłabyś?- powiedziałam wskazując na drzwi.
- Dobra, ale nie myśl sobie, że ci odpuszcze, jeszcze do tego wrócimy. Pa.- Wyszła. W końcu chwila spokoju. Rozebrałam się i już miałam iśc pod prysznic, gdy usłyszałam dźwięk smsa.
Od: Numer nieznany
Treśc: Ładna bielizna kochanie.

Nie przejęłam się tym zbytnio, był pewien okres czasu , że dostawałam takie smsy codziennie. Ale, gdy zadzwonił telefon, trochę się przestraszyłam, bo znowu był to nr nieznany. Bądź twarda, przecież na dole jest ochroniarz, nic ci nie grozi. Po dwóch głębszych wdechach odebrałam.
-Tak, słucham?




sobota, 15 marca 2014

Rozdział 6

(Caroline)

I tak znowu spóźniłam się na sesje, cholerne korki. Dostałam opierdol, że się spóźniam i jestem nieodpowiedzialna, sesja tez nie szła mi za dobrze, ogółem mówiąc wkurwiłam Katy ( moją managerke) jeszcze nigdy jej takiej nie widziałam, ale cóż kiedyś musi byc ten pierwszy raz. CZTERY pieprzone godziny męczarni,
już wsiadałam do samochodu, ale usłyszałam wołanie Taylor, skąd ona się tu wzięła.
-Hej Tay-przywitałam się z nią buziakiem w policzek.
-Hej, Hej kochana. Mam dla ciebie propozycje nie do odrzucenia, a więc ty+ja+Vertigo, dawno nigdzie nie byłyśmy razem.
-Super pomysł tego potrzebuje, najebac się z odpowiednią osobą, to wsiadaj pojedziemy już teraz, nie chce słuchac kazań mojej matki na temat tego, że przyjechała, a ja idę imprezowac.- w odpowiedzi Tay się tylko zaśmiała. Po chwili byłyśmy na miejscu. Jak zwykle weszłyśmy bez problemu, mimo nie zadowolenia stojących w kolejce ludzi. Podeszłyśmy do baru i zamówiłyśmy słodkie drinki. Tay dziwnie się na mnie patrzyła, przez dłuższą chwilę.
- No co?!-warknęłam lekko wkurzona.
- Co Cię łączy ze Styles'em?- zapytała z głupawym uśmieszkiem. Pewnie czytała te popierdolone domysły w internecie. Westchnęłam.
- Nic mnie z nim nie łączy, to co piszą na tych portalach plotkarskich to stek kłamstw.
- Wiesz w każdej plotce jest ziarenko prawdy. A po za tym były zdj z kawiarni, sprzed Starbucks'a. Powiedz mi Carla, szczerze, coś cię z nim łączy?- Wkurwiłam się i to bardzo, powinna mi ufac i jeżeli mówię, ze nic to nic, a ona drąży temat. Rzuciłam 100 funtów na barowy blat i wyszłam bez słowa pożegnania. Zadzwoniłam po taksówkę, po auto jutro przyjadę. Nie minęło 5 min a taksówka już była. Po jakiś 20 min byłam już pod domem, zdziwiło mnie to, że światło się paliło w salonie, po 22 mama zawsze o tej porze już spała. Zapłaciłam i zaczęłam szukac kluczy w mojej torebce. Po dłuższej chwili znalazłam je i dostałam się do domu. Wolnym krokiem skierowałam się do salonu, to kogo tam zastałam , po prostu mnie zamurowało, byłam w lekkim szoku, ale postanowiłam tego nie okazywac i uśmiechnęłam się ......


czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział 5

(Harry)


Nie wiedziałem o co chodzi Caroline, ale zgodziłem się na jej propozycje, ponieważ moja ciekawosc zwyciężyła i za wszelką cenę chciałem się dowiedziec czemu wczoraj płakała. Trochę to dziwne, że mnie to tak bardzo interesuje, ale nie będę się tym teraz przejmował. Poszedłem poinformowac chłopaków żeby na mnie nie czekali, bo zajmie mi to więcej czasu niż było w założeniu. Każdy z nich musiał coś głupiego powiedziec oczywiście jakby inaczej, tylko Liam się nie odezwał i jestem mu za to wdzięczny.
  Szliśmy w stronę pobliskiej kawiarenki w ciszy, niekomfortowej ciszy,ale nie chciałem jej przerywac.

(Caroline)
Cisza między nami była niekomfortowa, ale nie zapowiadało się żeby Harry ją przerwał, ja również nie miałam takiego zamiaru. Na szczęście byliśmy już bardzo blisko naszego celu.
Zajęliśmy miejsce przy jednym ze stolików, Harry już miał zamair coś powiedziec, ale podeszła do nas młoda kelnerka.
-Co dla państwa?
-Dla mnie carmelowe latte.
-Ja poproszę to samo.
Dziwnie się na nas patrzyła, pewnie nas rozpoznała,ale dobrze że nie zrobiła z tego jakiejś sensacji.
-A więc?-odezwał się pierwszy Harry. A ja już wiedziałam o co mu chodzi. Ciężko było mi o tym mówic, ale umowa to umowa. Wzięłam głębszy wdech.
-A więc wczoraj płakałam...-wdech, wydech-...przez.. tamten chłopak co wczoraj ze mną siedział to mój chłopak...znaczy były chłopak, wczoraj ze mną zerwał, byliśmy ze sobą rok, jak tak o tym myślę to on był ze mną tylko dlatego żeby się wypromowac.-pojedyncza  łza spłynęła po mojej twarzy, ale szybko ją
wytarłam.- Dobra teraz już wiesz, a więc kiedy macie najbliższy wywiad?
-Dupek z niego jak można zostawic taką piękną dziewczynę jak ty, nie wie co stracił, a wywiad...która jest godzina?
-12;22.
-To wywiad mamy za półtorej godziny. To jaka jest twoja prośba?
-Chodzi o to żebyś po prostu udał że.... to jak się do ciebie przytuliłam, to było na powitanie, bo....dawno się nie widzieliśmy i.... ja... się za tobą stęskniłam i dlatego płakałam.
-Chodzi Ci o to żeby nie dowiedzieli się prawdziwego powodu twojego płaczu i żeby nie uznali Cię za wariatkę.- wyjął mi to z ust.
-Tak dokładnie.
-Spoko, żaden problem.
-Przepraszam Harry, ale ja już muszę leciec bo za 20 min mam następną sesję, a ostatnim razem już wystarczająco podpadłam tamtemu fotografowi, nie chcę ryzykowac.
-Jasne lec, ja też się będę już zbierał.
-To pa Harry, do kiedyś tam.
-Pa Carls.-uśmiechnęłam się to niego tylko i wyszłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam że rozdział taki krótki i taki bezsensowny ale nie mam weny. x(
Proszę komentujcie.

wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 4

(Caroline)

Powoli wstałam i skierowałam się do źródła hałasu, po drodze ubierając szlafrok. Otworzyłam drzwi, a w nich stanęła moja matka. Przez chwilę stałam jak słup soli, ale szybko się otrząsnęłam.
- Co ty tu robisz?- zapytałam oschle, może zbyt oschle.
- Przyleciałam Cię odwiedzic, córeczko, nie cieszysz się?
- Cieszę się, ale mogłaś mnie uprzedzic. Wejdź.
- Chciałam ci zrobic niespodziankę.- mówi kiedy zdejmuje płaszcz.
- No udało ci się, ale ja zaraz muszę wychodzic wiesz kolejna sesja zdjęciowa.- mówię i spoglądam na zegar, który wskazuje 8;30.
- Wiedziałam, że tak będzie, ja przylecę a ty nie będziesz miała dla mnie czasu. Ale idź praca ważniejsza niż własna matka.
- No to się zaczyna- pomyślałam.
- Ale mamo dobrze wiesz, że to nie tak. Ja bardzo chciałabym zostac z tobą w domu, ale nie mogę.
-No dobrze posiedze tutaj i poczekam na ciebie, może jakiś obiad Ci ugotuje bo marnie wyglądasz.
- Dziękuje a teraz muszę cię przeprosic, ale muszę załatwic poranną toaletę.
Weszłam do łazienki. KURWA!KURWA!KURWA! Dlaczego teraz musiała przyjechac?! Dobra Carls uspokój się. Trzy wdechy. Dobra jest okey. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy, pomalowałam się i ubrałam. Wzięłam klucze, telefon i byłam gotowa do wyjścia, zegar wskazywał 9;15, czyli idealnie.
- Mamo wychodzę.
-Tak idź, idź.
Wsiadłam do samochodu i ruszyłam. Znowu korek, a jest już 9;25 na pewno się spóźnię. Tak jak myślałam na miejsce dojechałam o 9;50. Wbiegłam do środka, a wszyscy już na mnie czekali.
- Sorry za spóźnienie, miałam małe problemy rano.
- Nic się nie stało Caroline siadaj na fotel.
 Po kilkunastu  minutach makijaż był skończony, poszłam się jeszcze przebrac i byłam gotowa.
- Tak wgl gdyby ktoś nie wiedział nazywam się Caroline, a dla znajomych Carls.          
- To jest Zayn, Niall, Louis, Harrego już znasz, a ja jestem Liam.- wymieniał ich imiona i pokazywał na każdego.
- Miło mi , a teraz przejdźmy do pracy, bo chce miec to już za sobą. A i Harry musimy pogadac po sesji.
-Uuuuuuu- zawołała pozostała czwórka.
- Dobrze.-powiedział Harry.
Sesja była cudowna. Chłopacy się wygłupiali. Zdjęcia wyszły świetne, ale jedno podoba mi się najbardziej, a mianowicie moje i Harrego.
Ładnie razem wyglądamy. STOP! Carls cofnij to, nie mogę tak myślec.
- No, więc Harry mogę na chwilkę?
- Jasne, już idę. Chłopacy zaczekajcie na mnie chwilę, zaraz przyjdę.- podszedł do mnie.- no, więc o chodzi?- uśmiechnął się głupawo.

- Chodzi o to,że ktoś nas wczoraj sfotografował wtedy, gdy ja się do ciebie przytuliłam i byłam zapłakana i to już jest w sieci. Kiedy macie najbliższy wywiad?
- No nie za dobrze przyznam, ale nie ma tragedii. Powiem ci kiedy, ale ty musisz mi powiedziec czemu płakałaś wczoraj?
- Tu ci nie powiem, chodz na kawe, ale jak ci to powiem to ty powiesz mi kiedy macie najbliższy wywiad i spełnisz moją malutką prośbę, umowa stoi?
- Stoi.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 3

(Caroline)

Nie wiedziałam kto to jest, ale mimo to wtuliłam się w nieznajomego. Można było odczuc, że był zaskoczony moim gestem, ale go odwzajemnił. Po chwili odsunęłam się i zobaczyłam kim jest nieznajomy.
-Wypadł ci telefon-wręczył mi mojego czarnego iphon'a.-Proszę.
-Dziękuje Harry i przepraszam.
-Skąd znasz moje imię? A no tak kto by go nie znał. Ale za co mnie przepraszasz?
-Przepraszam Cię za to, że się tak do ciebie przylepiłam. Nie wiem co mnie napadło.
-Nic się nie stało. Ale coś tu jest nie tak.
-Co?
-Bo ty moje imię znasz, a ja twojego nie.
-Caroline.- uśmiechnęłam się lekko.
-Caroline, piękne imię dla pięknej dziewczyny.-zrobił krótką pauzę po czym się odezwał- zaraz ty jesteś ta Caroline Delevingne, ta z która mieliśmy miec dzisiaj sesje, jak ja mogłem cię nierozpoznac.-pokręcił z niedowierzaniem głową.
- Tak to ja. A mogłeś mnie nie rozpoznac, ponieważ zazwyczaj wyglądam inaczej, niż dzisiaj.- znowu się uśmiechnęłam.- Fajnie się rozmawia, ale ja już muszę isc. Too do kiedyś tam.- już miałam odchodzic, ale Harry przemówił.
-Czekaj, daj mi chociaż swój nr telefonu.
-Dobrze.-wzięłam od niego iphon'a i zapisałam tam nr.-To pa Harry.
-Pa Caroline, na pewno się odezwę.
Nic już nie odpowiedziałam, tylko ruszyłam do domu. Gdy weszłam pierwsze co to poszłam się przebrac. Wybrałam za dużą koszulkę i stare dresy. Później poszłam do łazienki. Wyglądałam strasznie. Zaczerwienione oczy i rozmazany makijaż.
Zmyłam resztki tego co zostało na mojej twarzy.
Weszłam na tt, odpisałam kilku osobą. Postanowiłam też wejsc na portale plotkarskie, jak to mam w zwyczaju od czasu do czasu. To co tam zobaczyłam wgniotło mnie w fotel.
                          " Caroline Delevingne nową miłością Harry'ego Styles'a ?"
     Dzisiaj w godzinach późnego popołudnia widzieliśmy Caroline wtuloną w Harry'ego. Caroline  była zapłakana co daje nam co myślenia. W jutrzejszym wywiadzie na pewno zapytamy się Styles'a      co ma do powiedzenia na ten temat. Czy to jego nowa dziewczyna? Co na to wszystko chłopak            Delevingne? Co nam powie w tym temacie również sama Caroline? A co wy sądzicie o nich jako        parze? Wyraźcie swoją opinię w komentarzach.

Pod artykułem było sporo komentarzy. Nie chciałam ich czytac, nie obchodzi mnie opinia innych, jeszcze na temat czegoś nie istniejącego. Wyłączyłam komputer i mimo że było dosyc wcześnie postanowiłam się położyc. Jutro pierwszą sesję mam dopiero na 14, więc spokojnie się wyśpię.
Już przysypiałam, ale z błogiego stanu wyrwał mnie dzwonek telefonu. Ktoś dzwonił na mój służbowy nr. Odebrałam.
-Caroline Delevingne, słucham?
-Dobry wieczór z tej strony Paul Higgins, menedżer One Direction.
- W jakiej sprawie pan dzwoni?
- Chodzi o to czy nie znalazłabyś jutro czasu na tę sesję, która miała odbyc się dzisiaj? Chciałem Cię również przeprosic za chłopców, za to że zmarnowali twój cenny czas.
-Rozmawiał pan już z fotografem?
-Tak, tak. Ma jutro czas od 9 do 13. Pasuje Ci?
-Tak, tylko ja zjawię się o 9;30. Mam ważną sprawę do załatwienia.
-Ok. Dziękuje Ci, że znajdziesz dla nich czas. Dobranoc i do zobaczenia jutro.
-Dobranoc.- odpowiedziałam i się rozłączyłam. Skłamałam go o tej ważnej sprawie. Po prostu chcę dłużej pospac. A nie mogłam mu tak powiedziec, ponieważ jakby to ujęła Katy, moja menadżerka, jest to mało profesjonalne. Przerywając moje bezsensowne myśli położyłam się dalej spac. Rano obudziło mnie walenie w drzwi.

sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 2

(Caroline)


Na miejscu byłam przed czasem. Na spokojnie się przebrałam i byłam gotowa do sesji. Wszystko niemiłosiernie mi się ciągnęło, ale na szczęście był to już koniec. Bardzo mnie to ucieszyło, chciałam odespac tą cholerną imprezę. Już miałam wychodzic, ale zaczepił mnie mój chłopak, Josh, który też jest modelem.
-Hej skarbie-pocałował mnie w policzek. Zdziwiło mnie to troszeczkę bo zawsze całuje mnie w usta, ale ciul z tym.
-Hej-odpowiedziałam mu mało entuzjastycznie, ponieważ byłam wykończona i marzyłam tylko o gorącej kąpieli i moim wygodnym łóżku.
-Stało się coś?-jak zwykle coś musiało się stac żebym nie była w humorze.
-Nie, nic po prostu się nie wyspałam.
-Oh, co powiesz na to, że za dwie godziny porywam Cię na kawę i ciacho?
-Powiem, że mi pasuje. Tam gdzie zawsze?- za każdym razem chodziliśmy do tego samego Starbucks'a. Było to już monotonne, ale to Josh on jest tak strasznie poukładany i perfekcyjny. Totalne przeciwieństwo mnie, ale podobno przeciwieństwa się przyciągają.
-Tak tam gdzie zawsze.
-To pa.
    Nic mi już nie odpowiedział, tylko się uśmiechnął i poszedł w przeciwną stronę niż ja. Czym prędzej wyszłam i wsiadłam do mojego Rand Rover'a i odjechałam do domu. Wzięłam długą kąpiel i położyłam  się spac. Ku mojemu zaskoczeniu spałam tylko pół godziny. Poleżałam jeszcze z 10 min i poszłam się ogarnąc. Po kilku minutach byłam już w drodze do kawiarni. Na miejscu byłam punktualnie. Josh już na mnie czekał.
-Czesc- uśmiechnęłam się.
-Pójdę zamówic. Latte?-lekko pokiwałam głową. Totalnie mnie olał. Nie powiem trochę mnie to ruszyło, ale nie chciałam tego pokazywac. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi. Spojrzałam się w tamtą stronę i ujrzałam Harry'ego tak tego Harry'ego Styles'a, z którym dzisiaj miałam miec sesje zdjęciową, tak tego z którym mijałam się dzisiaj w studiu, tak tego który chyba jako pierwszy sprawił, że się zarumieniłam. Patrzyłam na niego, a gdy on spojrzał na mnie i nasze spojrzenia się spotkały, uśmiechnęłam się do niego.
Odwzajemnił mój gest. Wtedy zauważyłam te słodkie dołeczki, które ukazują się podczas jego uśmiechu. Zaczął zbliżac się do stolika przy, którym siedziałam. Aż tu nagle pojawił się Josh z kawą i ciastkiem. Gdy zielonooki zauważył go. Niezadowolony usiadł przy innym stoliku. Patrzyłam jeszcze chwilę na niego. Między mną a Josh'em panowała cisza, niezręczna cisza. Pierwszy raz czuje się przy nim niezręcznie. Nagle Josh się odezwał.
-Przepraszam, że byłem dla ciebie taki dziwny wcześniej.- przerwał na chwile.- ale... musimy porozmawiac.
-Nie, w porządku nic się nie stało. W takim razie słucham o co chodzi?
-No,bo...-westchnął- z nami koniec. Nie chodzi o ...- Nie było dane mu dokończyc bo mu przerwałam.
-Chodzi o tą suke Stelle czy jak jej tam, mam racje?! Nie , wiesz co?! Nie chce wiedziec. Ja już pójdę.
-Carls, zaczekaj, daj mi wytłumaczyc.
-Nie mów tak do mnie i tu nie ma co tłumaczyc, zostaw mnie!-krzyknęłam, czym zwróciłam uwagę ludzi siedzących w kawiarni, ale w tym momencie byłam zła, smutna, ogółem mówic było mi ,źle. Szybko wyszłam, jak tylko opuściłam lokal łzy zaczęły spływac po mojej twarzy.
Dobrze, że mieszkałam kilka minut od tego miejsca. Szybkim marszem szłam w stronę mojego domu, gdy nagle ktoś złapał mnie za ramię i pociągnął w swoją stronę......

wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 1

(Caroline)

Rano obudził mnie budzik, był to już drugi nastawiony na późniejszą godzinę. Wyłączyłam go i zwlekłam się z łóżka. Wczoraj nieźle zabalowałam jak zawsze zresztą. Jednak głowa napierdalała mnie bardziej niż zwykle. Nie przejęłam się tym zbytnio, poszłam do kuchni wziąśc tabletki przeciwbólowe. Spojrzałam na zegar wiszący w kuchni. O kurwa juz 10, a na sesji mam się zjawic o 10;30. Wbiegłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy, pomalowałam się i ubrałam, była akurat 10;30. Wychodząc z domu wzięłam telefon i jakieś pieniądze.
Na sesje dotarłam o 11, nie było najgorzej, jak na londyńskie korki.Wleciałam szybko do studia i zajęła się mną makijażystka, później dostałam ubrania, które miałam założyc do sesji. W międzyczasie dowiedziałam się, że będzie to wyjątkowa sesja, ponieważ odbędzie się ona ze wspaniałym boysbandem.
Ja byłam już gotowa, jednak gwiazdy jeszcze się nie pojawiły. Po wypiciu już drugiej kawy, musiałam już wyjśc, bo spóźniłabym się na moją następną sesję zdjęciowa. Dochodziła już 13, jak opuszczałam studio. Wychodząc minęłam się z owymi gwiazdami. Ale szłam dalej, nie zwróciłam na nich jakiejś szczególnej uwagi. No może na jednego z nich , wysoki szatyn ze szmaragdowymi oczami, nasze spojrzenia się spotkały, ale ja szybko odwróciłam głowę czując wkradające się lekkie ciepło na moje policzki. Wyszłam i skierowałam się do mojego Range Rover'a i nie śpiesząc się pojechałam na następną sesję.

(Harry)

Wczoraj ostro się bawiliśmy, dzisiaj mamy tego skutki. Jednak było warto, impreza u Ash jak zwykle była zajebista. Wchodząc do kuchni zegar wskazywał 12, cholera, dzisiaj jest ta sesja z tą unikatową modelką. Paul mnie zabije. Szybko się wyszykowałem i wyszedłem z domu, taksówka już czekała. Dojechałem na miejsce o 12;50. Okazało się , że reszta też dopiero teraz przyjechała, bo akurat wchodzili. Podbiegłem do nich i udaliśmy sie razem do studia gdzie miała się odbyc sesja. Idąc minęliśmy piękną blondwłosą dziewczynę o hipnotyzujących niebieskich oczach. Nasze spojrzenia sie spotkały, jednak ona szybko odwróciła głowę chcąc ukryc malutkie rumieńce, które pojawiły się na jej twarzy. Nie zdążyła, bo je zauważyłem i moim zdaniem były słodkie. Nim się obejrzałem byliśmy już w pomieszczeniu gdzie powinna odbywac się nasza sesja zdjęciowa do naszego nowego albumu. Ku naszemu zaskoczeniu nikogo tam nie było. Chłopacy uznali, że powinniśmy zadzwonic do Paula, on nam powinien wszystko wytłumaczyc. Padło na mnie, więc wyjąłem telefon i zadzwoniłem.
- Czesc Paul , słuchaj bo jest taka sprawa bo jesteśmy na tej sesji i tu nikogo nie ma, wytłumaczysz nam o co chodzi?-spytałem grzecznie.
-Jakbyście byli na czas to wszyscy by byli, ale że was nie było, Caroline musiała jechac na następną sesję tak samo zresztą jak fotograf. Będę próbował się z nią umówic ponownie i radze wam dobrze nie schrzańcie tego, bo trzeci raz na pewno nie dostaniecie takiej szansy. To wszystko co mam wam do przekazania, macie na dzisiaj już wolne.-odpowiedział i się rozłączył.
 Zdziwiło mnie to, że nie krzyczał na nas to takie do niego nie podobne.Ale cóż nie będę się tym przejmował. Wszyscy wszystko słyszeli, więc nie musiałem powtarzac. Każdy udał się do swojego domu. Gdy dotarłem do swojego postanowiłem pójsc spac, żeby chociaż po części odespac, tę noc. Wstałem była godz. 18;30. Pomyślałem, że pójdę na kawe do najbliższego Starbucks'a. Po 15 min byłem na miejscu. Wszedłem i zobaczyłem tą dziewczynę co dzisiaj w studiu. Popatrzyła na mnie i się lekko uśmiechnęła.
 Odwzajemniłem ten gest. Siedziała sama, pomyślałem sobie no dobra Styles czas na podryw i powolnym krokiem podszedłem do niej......






------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czesc i czołem, jak wam się podoba, jest to mój pierwszy blog w życiu. Proszę o szczerą opinie. Nie wiem czy jest sens to pisac , czy ktos to wgl bedzie czytał , jednak mam nadzieje że tak. Proszę o komentarze. :*****