sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 2

(Caroline)


Na miejscu byłam przed czasem. Na spokojnie się przebrałam i byłam gotowa do sesji. Wszystko niemiłosiernie mi się ciągnęło, ale na szczęście był to już koniec. Bardzo mnie to ucieszyło, chciałam odespac tą cholerną imprezę. Już miałam wychodzic, ale zaczepił mnie mój chłopak, Josh, który też jest modelem.
-Hej skarbie-pocałował mnie w policzek. Zdziwiło mnie to troszeczkę bo zawsze całuje mnie w usta, ale ciul z tym.
-Hej-odpowiedziałam mu mało entuzjastycznie, ponieważ byłam wykończona i marzyłam tylko o gorącej kąpieli i moim wygodnym łóżku.
-Stało się coś?-jak zwykle coś musiało się stac żebym nie była w humorze.
-Nie, nic po prostu się nie wyspałam.
-Oh, co powiesz na to, że za dwie godziny porywam Cię na kawę i ciacho?
-Powiem, że mi pasuje. Tam gdzie zawsze?- za każdym razem chodziliśmy do tego samego Starbucks'a. Było to już monotonne, ale to Josh on jest tak strasznie poukładany i perfekcyjny. Totalne przeciwieństwo mnie, ale podobno przeciwieństwa się przyciągają.
-Tak tam gdzie zawsze.
-To pa.
    Nic mi już nie odpowiedział, tylko się uśmiechnął i poszedł w przeciwną stronę niż ja. Czym prędzej wyszłam i wsiadłam do mojego Rand Rover'a i odjechałam do domu. Wzięłam długą kąpiel i położyłam  się spac. Ku mojemu zaskoczeniu spałam tylko pół godziny. Poleżałam jeszcze z 10 min i poszłam się ogarnąc. Po kilku minutach byłam już w drodze do kawiarni. Na miejscu byłam punktualnie. Josh już na mnie czekał.
-Czesc- uśmiechnęłam się.
-Pójdę zamówic. Latte?-lekko pokiwałam głową. Totalnie mnie olał. Nie powiem trochę mnie to ruszyło, ale nie chciałam tego pokazywac. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi. Spojrzałam się w tamtą stronę i ujrzałam Harry'ego tak tego Harry'ego Styles'a, z którym dzisiaj miałam miec sesje zdjęciową, tak tego z którym mijałam się dzisiaj w studiu, tak tego który chyba jako pierwszy sprawił, że się zarumieniłam. Patrzyłam na niego, a gdy on spojrzał na mnie i nasze spojrzenia się spotkały, uśmiechnęłam się do niego.
Odwzajemnił mój gest. Wtedy zauważyłam te słodkie dołeczki, które ukazują się podczas jego uśmiechu. Zaczął zbliżac się do stolika przy, którym siedziałam. Aż tu nagle pojawił się Josh z kawą i ciastkiem. Gdy zielonooki zauważył go. Niezadowolony usiadł przy innym stoliku. Patrzyłam jeszcze chwilę na niego. Między mną a Josh'em panowała cisza, niezręczna cisza. Pierwszy raz czuje się przy nim niezręcznie. Nagle Josh się odezwał.
-Przepraszam, że byłem dla ciebie taki dziwny wcześniej.- przerwał na chwile.- ale... musimy porozmawiac.
-Nie, w porządku nic się nie stało. W takim razie słucham o co chodzi?
-No,bo...-westchnął- z nami koniec. Nie chodzi o ...- Nie było dane mu dokończyc bo mu przerwałam.
-Chodzi o tą suke Stelle czy jak jej tam, mam racje?! Nie , wiesz co?! Nie chce wiedziec. Ja już pójdę.
-Carls, zaczekaj, daj mi wytłumaczyc.
-Nie mów tak do mnie i tu nie ma co tłumaczyc, zostaw mnie!-krzyknęłam, czym zwróciłam uwagę ludzi siedzących w kawiarni, ale w tym momencie byłam zła, smutna, ogółem mówic było mi ,źle. Szybko wyszłam, jak tylko opuściłam lokal łzy zaczęły spływac po mojej twarzy.
Dobrze, że mieszkałam kilka minut od tego miejsca. Szybkim marszem szłam w stronę mojego domu, gdy nagle ktoś złapał mnie za ramię i pociągnął w swoją stronę......

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz