wtorek, 1 kwietnia 2014

Rozdział 9

(Caroline)

Pocałował mnie tak po prostu. Powiedział, że za tym tęsknił, co oznacza,że tęsknił też za mną. Przerywając moje rozmyślenia, tym razem to ja wpiłam się w jego miękkie wargi. Odwzajemnił pocałunek, a nawet go pogłębił stał się bardziej namiętny. Niestety musiałam to przerwac, bo wiedziałam jak to się skończy.
- Tak bardzo za tobą tęskniłam.- powiedziałam wtulając się w niego.
- Ja za tobą też mała.- przycisnął mnie mocniej do siebie.Staliśmy tak przez dłuższą chwilę w ciszy, ale żadnemu z nas to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, cieszyliśmy się swoją bliskością.Mogłabym tak stac wtulona w niego wiecznosc, ale jednak po coś chciał się spotkac. Oderwałam się od niego i zapytałam
- Co cię do mnie sprowadza?- spytałam bezpośrednio.
- Tęskniłem strasznie za tobą, musiałem cię zobaczyc, przytulic, pocałowac.
- Co tam u Seleny?- spytałam, pomijając jego wypowiedz. Przeszliśmy do salonu i usiedliśmy.
- Rozstaliśmy się.
- Ale dlaczego? Przecież byliście idealną parą.- Oczywiście po za nami- dodała moja podświadomośc.
- W sumie to nie wiem, pokłóciliśmy się strasznie i od tamtej pory się do siebie nie odzywamy.- westchnął.-Może to i dobrze, przestało mi na niej zależec.- Mówił mi to wszystko, a ja wpatrywałam się w niego jak zaczarowana. Nic nie odpowiedziałam. Siedzieliśmy i wpatrywaliśmy się w siebie, w ciszy, komfortowej ciszy.Nagle Juss przerwał ją
- Może gdzieś pójdziemy, na kawę albo coś zjeśc albo po prostu się przejsc?- zapytał.
- Możemy pójśc, jest mi to obojętne gdzie pójdziemy.- uśmiechnął się tylko w odpowiedzi. Ubrałam buty i wyszliśmy. Po drodze rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Ustaliliśmy, że wybierzemy się na lody. Kafejka znajdowała się kilka przecznic od mojego domu, więc już po chwili byliśmy na miejscu. Usiedliśmy przy oknie, po czym podeszła do nas młoda kelnerka i przyjęła zamówienie, i odeszła. Pogrążyliśmy się w rozmowie, o tym co się zmieniło przez te lata. Spojrzałam przez szybę, zobaczyłam tam Harrego. Szedł chyba z Louisem, nie jestem pewna.

(Harry)

Obudził mnie dźwięk telefonu. Nie patrząc kto dzwoni, odebrałem. Caroline dzwoni, ale brzmi tak dziwni jakby coś ją gnębiło. Musi odwołac nasze dzisiejsze spotkanie. Trochę mi smutno z tego powodu, ale przyjechał jej stary znajomy i chciałaby spędzic z nim trochę czasu, doskonale ją rozumiem pewnie też bym odwołał jakieś spotkanie, gdyby Gemma albo moja mama albo ktokolwiek. Ale cóż koniec końców umówiliśmy się jutro na kolacje. Nie wiem co, ale coś mnie do niej przyciąga mimo to, że znamy się bardzo krótko, prawie wcale. Czas to zmienic. Dobra Styles ogarnij się. Wstałem z łóżka, odprawiłem poranna toaletę, wypiłem kawę, zadzwoniłem do Louis'a czy nie wybrałby się ze mną na miasto. Oczywiście jak to Lou zgodził się. Po niecałej godz był już u mnie i ruszyliśmy na podbój miasta. Ustaliliśmy, że pójdziemy do naszej ulubionej kawiarni. Po drodze zatrzymało nas baaaaaaaardzo duuuuuuzo fanek, proszących o zdj albo autograf. Wiekszośc spławiliśmy mówiąc, że nam się śpieszy. Weszliśmy do kawiarni, podeszła do nas młoda kelnerka:
-C-co po-podac?-wyjąkała. Widac, że fanka.
-Dwa razy Latte, proszę.- powiedział szybko Lou, nie dopuszczając mnie do głosu.
-To w-wszystko?-już miałem się odezwac, ale znowu Louis zrobił to za mnie.
-Tak, tak wszystko, dziękujemy.
O nie kolego tak to nie będzie już miałem mu coś powiedziec, ale coś przykuło moją uwage. Ktoś, a nie coś, a mianowicie Bieber. Nie wspominał, że jest w Londynie. Jeszcze bardziej zaintrygowała mni osoba z nim siedząca, Caroline we własnej osobie. To dla niego mnie olała.
-Ej, Loui patrz kto tam siedzi.-powiedziałem mu wskazując głową na stolik Bieber'a, który teraz przysunął się do Carli.
-Bieber nic nie wspominał, że nas odwiedzi w Londynie.- Ja pierdole, on i ta jego spostrzegawczośc.
-On tu nie przyleciał do nas,idioto, tylko do niej.
-Kogo?-Nosz kurwa mac czy on jest poważny?!
- A kto z nim siedzi, debilu, no kto? No Caroline Delevingne.Do niej tu przyleciał.- powiedziałem już wkurwiony.
-Harry weź ty kup sobie jakieś ziółka na uspokojenie....-zrobił chwile przerwy jakby coś sobie uświadomił, po czym przemówił- Ona ci się podoba, przyznaj to.- powiedział z rosnącym uśmiechem na twarzy.
-No może i co z tego?- gdy to wypowiedziałem, kątem oka spojrzałem na nią, uśmiechała się patrząc mu w oczy, nagle on ją pocałował. To już było dla mnie trochę za wiele. Odechciało mi się wszystkiego. Nie zwracając uwagi na to co mówi Lou, wstałem i wyszedłem. Nie wiem gdzie się kierowałem, po prostu szedłem przed siebie ze spuszczoną głową. Nie wiem czemu się tak zachowałem. Może po prostu się zakochałeś- podpowiada mi moja poświadomośc. Czy ja się na prawdę zakochałem? W dziewczynie, której prawie nie znam. Czy ona też coś do mnie czuje? Pewnie nie, ma przecież Bieber'a. Może powinienem odwołac tą jutrzejszą kolacje, zanim zacznie mi na niej na poważnie zależec? Nie wiem co mam robic. Po raz pierwszy od dłuższego czasu, dużo rzeczy nie wiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz