sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 10

(Caroline)


Widziałam Harrego, ale on mnie chyba nie zauważył, w sumie to i może lepiej. Ale ja nie powinnam tak się tym przejmowac przecież nie jesteśmy razem, ani nic, jesteśmy chyba przyjaciółmi? Chyba mogę tak powiedziec. Siedzieliśmy z Jussem pogrążeni w rozmowie, po dłuższym czasie skończyły nam się tematy. Więc siedzieliśmy w ciszy i wpatrywaliśmy się sobie w oczy, mogłabym utonąc w jego brązowych oczach,
są one niemal tak bardzo hipnotyzujące jak cudowne, zielone tęczówki Harrego. Ugh, dlaczego ja ich porównuję nie powinnam. Moje wszelkie przemyślenia przerwał Justin, muskając lekko moje usta. Pogłębiłam pocałunek, ale Bieber szybko go przerwał. Oderwał się ode mnie z uśmiechem na ustach. Przez chwilę znów panowała cisza między nami, aż zadał mi pytane.
- Co tam u....-zrobił mała pauze-.... Josha?
- Zerwał ze mną. Tak po prostu.-zbierało mi się trochę na płacz, bo on mnie perfidnie wykorzystał, pieprzony dupek.
-No to bardzo się cieszę.- uśmiechnął się i chciał mnie objąc, ale widząc móją zszokowaną minę nie zrobił tego.
-No co?-zapytał zdziwiony i trochę zirytowany.
- Gówno. Pieprz się, Bieber.- i tak po prostu wstałam,i wyszłam. Jak on mógł tak powiedziec, przecież wiedział, że ja go kochałam. Smutna zaczęłam się kierowac w stronę mojego domu. Szłam ze spuszczoną głową, ponieważ kilka...naście łez spłynęło po mojej twarzy, a w takim stanie nie mogą mnie zobaczyc paparazzi, aż na kogoś wpadłam.
- Przepraszam.- powiedziałam cicho, nie podnosząc głowy, chciałam isc dalej, ale ktoś złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie w uścisku.
- Carls słońce, co się stało?-to Harry, wtuliłam się w niego.

(Harry)

Nie mówiła nic tylko stała tak przytulona do mnie i płakała w moją bluzę.
-Skarbie co się stoało?- powtórzyłem pytanie.
-No, b-bo o-on...- nie dałem jej skończyc. Zajebie go jak go znajdę, jak on mógł ją skrzywdzic.
-Wiedziałem, że to przez niego.
-On nie zrobił prawie nic złego, po prostu powiedział coś co mnie uraziło i to trochę bardzo.
Już miałem coś powiedziec, ale coś błysnęło. Paparazzi. Kurwa nie mogą nas tak zobaczyc, znowu wyjdzie z tego jakaś plotka.
-Carls, chodźmy stąd, może do mnie albo do ciebie.
-To może do ciebie, u mnie dalej jest moja matka.
Zaczęliśmy kierowac się w stronę mojego domu. Szepnąłem jej tylko "paparazzi", a ona pokiwała głową na znak, że wiedziała. Do mojego domu zaszliśmy w miarę szbko, ale cały czas miałem takie wrażenie, że ktoś nas obserwuje. Chuj z tym i tak już nam zrobili zdj w dwuznacznej sytuacji. Staliśmy chwilę pod drzwiami, bo nie mogłem znaleźc kluczy, szukałem i szukałem, i ich nie znalazłem. Spojrzałem pod doniczkę, nie było tam mojego zapasowego klucza, więc chwyciłem za klamkę, otwarte. Zdążyliśmy tylko wejśc, a już z salonu wylecieli po kolei, najpierw Louis, Liam, Niall i na końcu Zayn. Zupełnie nie zwrócili uwagi na stojącą obok Caroline. Cała trójka rzuciła się na mnie, Zayn coś grzebał w telefonie. Szybko ich od siebie odepchnąłem i spojrzałem na śmiejącą się Caroline.
- Chłopacy może pamiętacie naszą modelkę Caroline?- wskazałem  na nią i wszyscy spalili buraka, tylko Zayn zaczął się śmiac.
- Czesc, miło znowu widziec- powiedział jako do tej pory jedyny Zayn.
- Tak mi też- uśmiechnęła się Carla, nawet w rozmazanym makijażu wygląda pięknie.Po chwili reszta też się przywitała.
-Harry ja już może pójdę, wiesz nie chce przeszkadzac.
- Chłopacy możecie zostawic nas na chwilę samych.- z oporem, ale przytaknęli i poszli do kuchni.
- No co ty, Carla nie przeszkadzasz, możesz zostac.
-Nie ja już pójdę.
-Może cię odwieźc?
-Nie, przejdę się to przecież nie daleko.
- Uważaj na siebie.
-Będę.- przytuliła się do mnie i szepnęła 'dziekuje', pocałowała mnie w policzek po czym szybko wyszła. Ja stałem tam oniemiały.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz