(Caroline)
Wracając do domu myślałam o tym wszystkim. O mnie i o Harrym, i o Justinie, pojawił się tak nagle zakłócając moje życie. Czy ja coś do niego czuje? Niee...chyba nie. Kiedyś go kochałam, ale teraz to już na pewno nie jest to samo. Zranił mnie tym co powiedział. Nie mogę byc z osobą, która może mnie nieświadomie zranic. Nie mogę byc z osobą, która nie wie czym mnie uraziła. Nie mogę z nim znowu byc. A co z Harrym?-pyta moja podświadomosc. A Harry... hmm Harry jest miły, zawsze znajduję się przy mnie, gdy kogoś potrzebuje, jest przystojny, opiekuńczy, szarmancki. W sumie kto wie, może coś z tego będzie.
Przerwałam moje przemyślenia, ponieważ znajdowałam się już pod moim domem. Weszłam i zdjęłam kurtkę. O dziwo nikogo tu nie było, w kuchni na stole leżała kartka.
Tak, na pewno mnie kochasz, mhm. Tylko nie płacz. Usp, już za późno, słone łzy zaczęły spływac po moich polikach, jeszcze bardziej rozmazując mój i tak już do niczego makijaż. Osunęłam się przy ścianie. Ona mnie kocha.... tak zawsze mnie kochała. Czujesz ten sarkazm. Nigdy jej przy mnie nie było, gdy jej potrzebowałam, zawsze tylko praca i praca, raz usłyszałam, że wolałaby żeby mnie nie było. Tak, moja własna matka mnie nie chciała, ale ja się na świat nie prosiłam. Mogła byc bardziej uważna, a nie niszczyc dziecko. Jak mnie nie chciała mogła mnie oddac i miałabym może kochającą rodzinę. Carla ogarnij się w końcu, masz już swoje życie, te wszystkie dni minęły. Podeszłam do lustra na przedpokoju i wytarłam moje mokre policzki. Postanowiłam, że coś zjem, weszłam do kuchni i spojrzałam za okno, padało. Postanowiłam, że zrobię sobie jakieś kanapki. Jak otworzyłam lodówkę usłyszałam dzwonek do drzwi, boże kogo tu niesie. Gdy podeszłam do drzwi, przejrzałam się jeszcze w lustrze,wyglądam okropnie, ale co z tego. Otworzyłam drzwi i przede mną ukazał się Harry.
- Hej- szepnęłam.
- Hej... co się stało?- odpowiedział szepcząc, tak jakby powiedział to głośniej, rozbiłoby rzeczywistosc.
- Nic się nie stało, czemu tak twierdzisz?-spytałam spuszczając wzrok na moje stopy.
- Przecież widzę.- powiedział i złapał moją twarz w swoje ręce kierując mój wzrok na niego. Staiśmy tak blisko siebie, patrząc sobie w oczy. Nagle zaczęliśmy się do siebie przybliżac, aż złączyliśmy swoje usta w pocałunku. Harry automatycznie go pogłębił. Zamknął nogą drzwi i oderwaliśmy się od siebie żeby zaczerpnąc powietrza. Po chwili przybliżył się z powrotem i szepnął wprost w moje usta.
-Skacz..
Jak powiedział tak zrobiłam, podskoczyłam lekko, a on złapał mnie za pupę przytrzymując na wysokości swojej twarzy, nie dając mi szansy na powiedzenie czegoś wpił się w moje usta, automatycznie rozchyliłam lekko usta, a jego język wtargnął w moje buzię. Nie przerywając pocałunku zaczął kierowac się w stronę salonu, położył mnie lekko na kanapie.
Ej ludzie co jest z tymi komentarzami mam ponad 20 wyświetleń po rozdziałem, a komentarzy brak. Poważnie zastanawiam sie nad usunięciem bloga. Nie mam motywacji do dalszego pisania.
Wracając do domu myślałam o tym wszystkim. O mnie i o Harrym, i o Justinie, pojawił się tak nagle zakłócając moje życie. Czy ja coś do niego czuje? Niee...chyba nie. Kiedyś go kochałam, ale teraz to już na pewno nie jest to samo. Zranił mnie tym co powiedział. Nie mogę byc z osobą, która może mnie nieświadomie zranic. Nie mogę byc z osobą, która nie wie czym mnie uraziła. Nie mogę z nim znowu byc. A co z Harrym?-pyta moja podświadomosc. A Harry... hmm Harry jest miły, zawsze znajduję się przy mnie, gdy kogoś potrzebuje, jest przystojny, opiekuńczy, szarmancki. W sumie kto wie, może coś z tego będzie.
Przerwałam moje przemyślenia, ponieważ znajdowałam się już pod moim domem. Weszłam i zdjęłam kurtkę. O dziwo nikogo tu nie było, w kuchni na stole leżała kartka.
Tak, na pewno mnie kochasz, mhm. Tylko nie płacz. Usp, już za późno, słone łzy zaczęły spływac po moich polikach, jeszcze bardziej rozmazując mój i tak już do niczego makijaż. Osunęłam się przy ścianie. Ona mnie kocha.... tak zawsze mnie kochała. Czujesz ten sarkazm. Nigdy jej przy mnie nie było, gdy jej potrzebowałam, zawsze tylko praca i praca, raz usłyszałam, że wolałaby żeby mnie nie było. Tak, moja własna matka mnie nie chciała, ale ja się na świat nie prosiłam. Mogła byc bardziej uważna, a nie niszczyc dziecko. Jak mnie nie chciała mogła mnie oddac i miałabym może kochającą rodzinę. Carla ogarnij się w końcu, masz już swoje życie, te wszystkie dni minęły. Podeszłam do lustra na przedpokoju i wytarłam moje mokre policzki. Postanowiłam, że coś zjem, weszłam do kuchni i spojrzałam za okno, padało. Postanowiłam, że zrobię sobie jakieś kanapki. Jak otworzyłam lodówkę usłyszałam dzwonek do drzwi, boże kogo tu niesie. Gdy podeszłam do drzwi, przejrzałam się jeszcze w lustrze,wyglądam okropnie, ale co z tego. Otworzyłam drzwi i przede mną ukazał się Harry.- Hej- szepnęłam.
- Hej... co się stało?- odpowiedział szepcząc, tak jakby powiedział to głośniej, rozbiłoby rzeczywistosc.
- Nic się nie stało, czemu tak twierdzisz?-spytałam spuszczając wzrok na moje stopy.
- Przecież widzę.- powiedział i złapał moją twarz w swoje ręce kierując mój wzrok na niego. Staiśmy tak blisko siebie, patrząc sobie w oczy. Nagle zaczęliśmy się do siebie przybliżac, aż złączyliśmy swoje usta w pocałunku. Harry automatycznie go pogłębił. Zamknął nogą drzwi i oderwaliśmy się od siebie żeby zaczerpnąc powietrza. Po chwili przybliżył się z powrotem i szepnął wprost w moje usta.
-Skacz..
Jak powiedział tak zrobiłam, podskoczyłam lekko, a on złapał mnie za pupę przytrzymując na wysokości swojej twarzy, nie dając mi szansy na powiedzenie czegoś wpił się w moje usta, automatycznie rozchyliłam lekko usta, a jego język wtargnął w moje buzię. Nie przerywając pocałunku zaczął kierowac się w stronę salonu, położył mnie lekko na kanapie.
Ej ludzie co jest z tymi komentarzami mam ponad 20 wyświetleń po rozdziałem, a komentarzy brak. Poważnie zastanawiam sie nad usunięciem bloga. Nie mam motywacji do dalszego pisania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz