sobota, 15 marca 2014

Rozdział 6

(Caroline)

I tak znowu spóźniłam się na sesje, cholerne korki. Dostałam opierdol, że się spóźniam i jestem nieodpowiedzialna, sesja tez nie szła mi za dobrze, ogółem mówiąc wkurwiłam Katy ( moją managerke) jeszcze nigdy jej takiej nie widziałam, ale cóż kiedyś musi byc ten pierwszy raz. CZTERY pieprzone godziny męczarni,
już wsiadałam do samochodu, ale usłyszałam wołanie Taylor, skąd ona się tu wzięła.
-Hej Tay-przywitałam się z nią buziakiem w policzek.
-Hej, Hej kochana. Mam dla ciebie propozycje nie do odrzucenia, a więc ty+ja+Vertigo, dawno nigdzie nie byłyśmy razem.
-Super pomysł tego potrzebuje, najebac się z odpowiednią osobą, to wsiadaj pojedziemy już teraz, nie chce słuchac kazań mojej matki na temat tego, że przyjechała, a ja idę imprezowac.- w odpowiedzi Tay się tylko zaśmiała. Po chwili byłyśmy na miejscu. Jak zwykle weszłyśmy bez problemu, mimo nie zadowolenia stojących w kolejce ludzi. Podeszłyśmy do baru i zamówiłyśmy słodkie drinki. Tay dziwnie się na mnie patrzyła, przez dłuższą chwilę.
- No co?!-warknęłam lekko wkurzona.
- Co Cię łączy ze Styles'em?- zapytała z głupawym uśmieszkiem. Pewnie czytała te popierdolone domysły w internecie. Westchnęłam.
- Nic mnie z nim nie łączy, to co piszą na tych portalach plotkarskich to stek kłamstw.
- Wiesz w każdej plotce jest ziarenko prawdy. A po za tym były zdj z kawiarni, sprzed Starbucks'a. Powiedz mi Carla, szczerze, coś cię z nim łączy?- Wkurwiłam się i to bardzo, powinna mi ufac i jeżeli mówię, ze nic to nic, a ona drąży temat. Rzuciłam 100 funtów na barowy blat i wyszłam bez słowa pożegnania. Zadzwoniłam po taksówkę, po auto jutro przyjadę. Nie minęło 5 min a taksówka już była. Po jakiś 20 min byłam już pod domem, zdziwiło mnie to, że światło się paliło w salonie, po 22 mama zawsze o tej porze już spała. Zapłaciłam i zaczęłam szukac kluczy w mojej torebce. Po dłuższej chwili znalazłam je i dostałam się do domu. Wolnym krokiem skierowałam się do salonu, to kogo tam zastałam , po prostu mnie zamurowało, byłam w lekkim szoku, ale postanowiłam tego nie okazywac i uśmiechnęłam się ......


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz