(Caroline)-Harry? Co ty tu robisz?- byłam trochę zirytowana, że siedzi tu sam, a moja matka pewnie śpi.
-Ja...ja przyszedłem cię odwiedzic i ciebie nie było i twoja mama pozwoliła mi na ciebie poczekac.
-Och, okej, a gdzie ona teraz jest?
-Wyszła, wcześniej mówiąc o tobie parę rzeczy.- mówi, uśmiechając się.
-To co powiedziała to pewnie nie prawda..-mówię ze smutkiem, mam ochotę się rozpłakac , ale nie moge, nie przy nim, z trudem powstrzymuję cisnące mi się do oczu łzy.- Przepraszam Harry , ale czy moglibyśmy się spotkac w inny dzień, albo jutro?-pytam lekko się uśmiechając.
-Okej, jutro o 15, kawa?- kiwam tylko głową w potwierdzeniu.- Pamiętaj ze mną możesz zawsze porozmawiac i na każdy temat.- mówi i mnie przytula, tak jakby na potwierdzenie swoich słów. Gdy tak stoimy przytuleni do siebie ktoś dzwoni do drzwi, niechętnie odrywam się od Harrego i idę otworzyc. Przed drzwiami stoi nie kto inny jak Taylor. No to się zacznie.- pomyślałam. Harry jak ją zobaczył wziął tylko kurtkę w rękę , nachylił się i pocałował mnie w policzek, i rzucił ciche:- Do jutra skarbie.
I wyszedł, zostawiając mnie z ogromem pytań od Tay. Co ja jej powiem o boże, ale mu się oberwie jutro ma to jak w banku.-Jednak cię coś z nim łączy, Carla mogłaś mi powiedziec, przecież bym zrozumiała, nam nie wyszło , ale wy możecie spróbowac, nic wam nie stoi na przeszkodzie. Od kiedy to trwa?
- CO?! Tay ogarnij się między mną a nim nic nie ma, bynajmniej z mojej strony, my się nawet nie znamy. No byliśmy na kawie, tak przytuliłam go pod Starbucksem, tak mieliśmy razem sesje,a le nic po za tym, zero. Rozumiesz?!
-Tak, aaaaa co on tu robił o tak późnej godzinie i gdzie jest twoja matka?
- Nie wiem po jaką cholerę tu przyszedł, ale moja matka go wpuściła i sobie poszła, nawet nie wiem gdzie, z reszta nie ważne.
-Aaaaa jeżeli nic między wami nie ma to dlaczego pocałował cię w policzek i powiedział do ciebie "skarbie"?
- Jezu Tay daj mi już dzisiaj spokój, jestem wykończona, chcę iśc już spac, mogłabyś?- powiedziałam wskazując na drzwi.- Dobra, ale nie myśl sobie, że ci odpuszcze, jeszcze do tego wrócimy. Pa.- Wyszła. W końcu chwila spokoju. Rozebrałam się i już miałam iśc pod prysznic, gdy usłyszałam dźwięk smsa.
Od: Numer nieznany
Treśc: Ładna bielizna kochanie.
Nie przejęłam się tym zbytnio, był pewien okres czasu , że dostawałam takie smsy codziennie. Ale, gdy zadzwonił telefon, trochę się przestraszyłam, bo znowu był to nr nieznany. Bądź twarda, przecież na dole jest ochroniarz, nic ci nie grozi. Po dwóch głębszych wdechach odebrałam.
-Tak, słucham?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz